<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>hospitalizacje &#8211; Medicalpress</title>
	<atom:link href="https://medicalpress.pl/tag/hospitalizacje/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://medicalpress.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 11 Jun 2026 06:59:26 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0.1</generator>

<image>
	<url>https://medicalpress.pl/wp-content/uploads/2026/07/placeholder-article-150x150.png</url>
	<title>hospitalizacje &#8211; Medicalpress</title>
	<link>https://medicalpress.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Seniorzy chcą się szczepić, ale przeszkodą są koszty. Eksperci apelują o szerszą refundację szczepień przeciw pneumokokom</title>
		<link>https://medicalpress.pl/aktualnosci/seniorzy-chca-sie-szczepic-ale-przeszkoda-sa-koszty-eksperci-apeluja-o-szersza-refundacje-szczepien-przeciw-pneumokokom/</link>
					<comments>https://medicalpress.pl/aktualnosci/seniorzy-chca-sie-szczepic-ale-przeszkoda-sa-koszty-eksperci-apeluja-o-szersza-refundacje-szczepien-przeciw-pneumokokom/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja Medicalpress]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 11 Jun 2026 06:59:26 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[antybiotykooporność]]></category>
		<category><![CDATA[Bezpieczeństwo-zdrowotne]]></category>
		<category><![CDATA[choroby-zakaźne]]></category>
		<category><![CDATA[farmaceuci]]></category>
		<category><![CDATA[hospitalizacje]]></category>
		<category><![CDATA[Inwazyjna-Choroba-Pneumokokowa]]></category>
		<category><![CDATA[Koalicja-Na-Pomoc-Niesamodzielnym]]></category>
		<category><![CDATA[Medycyna-Prewencyjna]]></category>
		<category><![CDATA[ochrona-zdrowia]]></category>
		<category><![CDATA[Opieka-Długoterminowa]]></category>
		<category><![CDATA[pneumokoki]]></category>
		<category><![CDATA[polityka-zdrowotna]]></category>
		<category><![CDATA[profilaktyka]]></category>
		<category><![CDATA[Profilaktyka-Chorób-Zakaźnych]]></category>
		<category><![CDATA[profilaktyka-zdrowotna]]></category>
		<category><![CDATA[Refundacja-Szczepień]]></category>
		<category><![CDATA[seniorzy]]></category>
		<category><![CDATA[starzenie-się-społeczeństwa]]></category>
		<category><![CDATA[szczepienia]]></category>
		<category><![CDATA[szczepienia-ochronne]]></category>
		<category><![CDATA[Szczepienia-W-Aptekach]]></category>
		<category><![CDATA[Zakażenia-Pneumokokowe]]></category>
		<category><![CDATA[zapalenie-płuc]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie-publiczne]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie-seniorów]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://medical.test-devs.com/bez-kategorii/seniorzy-chca-sie-szczepic-ale-przeszkoda-sa-koszty-eksperci-apeluja-o-szersza-refundacje-szczepien-przeciw-pneumokokom/</guid>

					<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;">Osoby starsze należą do grup najbardziej narażonych na ciężki przebieg chorób zakaźnych, hospitalizacje i zgony z powodu infekcji. Eksperci oraz przedstawiciele Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym” alarmują, że w obliczu starzenia się społeczeństwa konieczne jest zwiększenie dostępu do refundowanych szczepień ochronnych dla seniorów. Wyniki badania ankietowego pokazują, że choć starsi Polacy dostrzegają zagrożenie związane z zakażeniami pneumokokowymi, to poziom wyszczepialności pozostaje niski. Głównymi barierami są koszty szczepień, niedostateczna wiedza oraz obawy dotyczące działań niepożądanych.</div>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;">Osoby starsze należą do grup najbardziej narażonych na ciężki przebieg chorób zakaźnych, hospitalizacje i zgony z powodu infekcji. Eksperci oraz przedstawiciele Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym” alarmują, że w obliczu starzenia się społeczeństwa konieczne jest zwiększenie dostępu do refundowanych szczepień ochronnych dla seniorów. Wyniki badania ankietowego pokazują, że choć starsi Polacy dostrzegają zagrożenie związane z zakażeniami pneumokokowymi, to poziom wyszczepialności pozostaje niski. Głównymi barierami są koszty szczepień, niedostateczna wiedza oraz obawy dotyczące działań niepożądanych.</div>
<div style="text-align: justify;"><strong>Seniorzy są najbardziej narażoną na choroby zakaźne i infekcje grupą wiekową. Wynika to z naturalnego starzenia się układu odpornościowego i częstego występowania schorzeń współistniejących. Stąd potrzeba zapewnienia im szerokiego, refundowanego dostępu do szczepień o najszerszej ochronie. Na tę potrzebę, popartą wynikami badania ankietowego, zwraca uwagę Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym” podkreślając, że szczepienia powinny stać się standardem opieki medycznej.</p>
<p></strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;"><strong>Seniorzy potrzebują szerszej ochrony. Eksperci apelują o powszechny dostęp do refundowanych szczepień </strong></span></div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;">Z szacunków Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika, że do 2030 r. blisko 1/3 populacji Polski będzie miała powyżej 60. lat, a do roku 2050 odsetek ten wzrośnie nawet do 40 procent. Wraz ze starzeniem się społeczeństwa rośnie również ryzyko ciężkich chorób zakaźnych, w tym inwazyjnej choroby pneumokokowej (IChP), która szczególnie zagraża seniorom.</p>
<p><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Niepokojące statystyki zakażeń pneumokokowych</span></p>
<p></strong>Właśnie z uwagi na obniżoną odporność i występowanie chorób współistniejących, osoby starsze są szczególnie narażone na ciężki przebieg zakażeń pneumokokowych, takich jak zapalenie płuc, sepsa czy zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Ryzyko zachorowania na inwazyjną chorobę pneumokokową (IChP) gwałtownie wzrasta wraz z wiekiem (osoby 65+ z czynnikami ryzyka stanowią 39 proc. tej grupy wiekowej, ale to właśnie u nich odnotowuje się ponad połowę przypadków zapaleń płuc o dowolnej przyczynie).</p>
<p>Dodatkowo osoby starsze są najbardziej narażone na ciężki przebieg zakażenia, hospitalizacje i ryzyko zgonu &#8211; wskaźnik śmiertelności związanej z IChP w grupie osób po 65. roku życia wynosi niemal 50 proc. i jest najwyższy wśród wszystkich grup wiekowych. Dlatego tak ważna jest ochrona tej części populacji.</p>
<p>&#8211; <em>Pneumokoki są straszne, kojarzą się z zapaleniem płuc. Co roku z powodu zapalenia płuc umiera na świecie 2,5 mln osób</em>, <em>to najczęstsza infekcyjna przyczyna zgonów. Co drugi pacjent z zapaleniem płuc, który trafi do szpitala, umrze. I to już są dane przerażające</em> &#8211; mówi dr Monika Wanke-Rytt, z Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym na Wydziale Lekarskim Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, edukatorka w zakresie szczepień i profilaktyki zdrowotnej. &#8211; <em>Szczepienia przeciwko pneumokokom, o czym mówi się coraz częściej, choć jeszcze nie w Polsce, są narzędziem spowalniającym proces antybiotykoodporności, która narasta i nigdy jej nie zatrzymamy. Dzięki szczepieniom możemy ograniczyć stosowanie antybiotyków.</p>
<p></em><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Profilaktyka, która nie tylko ratuje, ale się zwraca</span></p>
<p></strong>Choroba pneumokokowa to nie tylko problem zdrowotny dla pacjentów i ich rodzin, ale również poważne obciążenie dla systemu ochrony zdrowia i gospodarki. Pozaszpitalne zapalenie płuc (PZP), którego istotną część stanowią zakażenia pneumokokowe, pozostaje jedną z głównych przyczyn hospitalizacji, absencji zawodowej i kosztów pośrednich, które według szacunków wynoszą prawie 50 mln zł rocznie.</div>
<div style="text-align: justify;">Tymczasem szczepionki skoniugowane przeciw pneumokokom o wysokiej walentności nie tylko zapewniają seniorom najszerszą ochronę i redukują ryzyko ciężkich powikłań, ale znacznie zmniejszają także koszty leczenia. Przeprowadzone niedawno m. in. w Polsce badanie oceniające wpływ społeczno-ekonomiczny programów szczepień dla dorosłych (w tym szczepień przeciwko pneumokokom) wykazało, że mogą one przynieść społeczeństwu zwrot nawet 19-krotności początkowej inwestycji, przy uwzględnieniu korzyści wykraczających poza system ochrony zdrowia (w przypadku szczepień przeciw pneumokokom zwrot z inwestycji może osiągać nawet 33-krotność poniesionych kosztów).</p>
<p><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Co wiemy o szczepieniach wśród seniorów?</span></p>
<p></strong>W obliczu tych wyzwań cywilizacyjnych Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym”, której misją jest m. in. troska o zdrowie i jakość życia osób starszych, przeprowadziła badanie ankietowe w celu lepszego poznania problemów i wyzwań związanych z chorobami, którym można skutecznie zapobiegać dzięki szczepieniom. Ankieta zatytułowana „<em>Czy seniorzy mogą liczyć na skuteczną profilaktykę szczepienną?</em>” została skierowana do szerokiego grona odbiorców &#8211; osób zaangażowanych w opiekę długoterminową, ekspertów zajmujących się zdrowiem seniorów i osób niesamodzielnych, a także kadry zarządzającej domami pomocy społecznej, zakładami opiekuńczo-leczniczymi i pielęgnacyjno-opiekuńczymi oraz innymi placówkami sprawującymi bezpośrednią opiekę nad osobami starszymi.</p>
<p>&#8211; <em>Jednym z kluczowych obszarów badania była ocena poziomu wiedzy i świadomości dotyczącej szczepień ochronnych oraz profilaktyki chorób zakaźnych &#8211; zarówno wśród seniorów, jak i osób odpowiedzialnych za organizację i realizację opieki. Chcieliśmy również zidentyfikować najważniejsze czynniki wpływające na poziom wyszczepialności osób starszych. Dlatego pytaliśmy między innymi o dostępność szczepień, bariery organizacyjne oraz koszty ponoszone przez pacjentów</em> &#8211; mówi Magdalena Osińska-Kurzywilk, Prezes Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”.</p>
<p><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Wysoka świadomość zagrożeń, niska realizacja szczepień</span> </p>
<p></strong>92 proc. ankietowanych przez Koalicję seniorów uważa zapalenie płuc za poważne zagrożenie, a niemal 80 proc. &#8211; że infekcja może trwale obniżyć ich samodzielność.  Choć niemal 3/4 respondentów wie, że pneumokoki mogą prowadzić do hospitalizacji i ciężkich powikłań, to jedynie 20 proc. było kiedykolwiek zaszczepionych przeciw pneumokokom. Największą barierę stanowią finanse &#8211; 88 proc. seniorów zaszczepiłoby się, gdyby szczepienie było bezpłatne. Ponad połowa badanych zwraca uwagę na koszt szczepień (57 proc.), który stanowi dla nich realną przeszkodę w podjęciu decyzji o zaszczepieniu. Podobnie wysoki odsetek osób jako powód niepodjęcia decyzji o szczepieniu podaje brak wystarczającej wiedzy (51 proc.) lub obawę przed działaniami niepożądanymi (57 proc.). Świadczy to o silnej potrzebie edukacji i konieczności podjęcia działań systemowych.</p>
<p><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Szczepienia bliżej pacjenta</span> </p>
<p></strong>Ważnym elementem zwiększania wyszczepialności seniorów, który wybrzmiał wyraźnie z wyników badania ankietowego, było zwiększenie dostępu do szczepień w aptekach i miejscach pobytu dziennego.</div>
<div style="text-align: justify;">&#8211; <em>Farmaceuci mają i chęci, i możliwości do wykonywania szczepień</em> &#8211; deklaruje dr n. farm. Magdalena Stolarczyk, członkini Okręgowej Rady Aptekarskiej w Warszawie i Naczelnej Rady Aptekarskiej, ekspertka merytoryczna Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. &#8211; <em>Mamy uprawnienia, oczywiście po odbyciu odpowiednich kursów, do kwalifikowania i wykonywania</em> szczepień <em>przeciwko 26 jednostkom chorobowym, w tym zakażeniom pneumokokowym.  Możemy też wystawiać recepty, także refundowane, co pozwala diametralnie skrócić ścieżkę pacjenta do zaszczepienia i odciążyć lekarzy i pielęgniarki. </p>
<p></em>Według ekspertów takie rozwiązanie realnie zwiększa dostępność profilaktyki i powinno być systemowo wzmacniane, zwłaszcza że, jak pokazała ankieta, zwracają na to uwagę zarówno seniorzy i ich opiekunowie, jak i kadra zarządzająca placówkami opieki długoterminowej.</p>
<p>&#8211; <em>Nasi respondenci chętnie skorzystaliby ze szczepień, gdyby bezpłatnie oferowały je apteki. Za takim rozwiązaniem opowiedziało się 68 proc. seniorów</em> &#8211; wylicza Magdalena Osińska-Kurzywilk. &#8211; <em>Z kolei kadra zarządzająca wskazuje, że kluczowym kierunkiem zmian powinno być wprowadzenie bezpłatnych szczepień w ich placówkach (84 proc. ankietowanych) przy jednoczesnym zapewnieniu wsparcia organizacyjnego, w tym mobilnych zespołów szczepiących, co mogłoby znacząco usprawnić realizację szczepień w placówkach o ograniczonych zasobach kadrowych &#8211; </em>dodaje prezes Koalicji.</p>
<p><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Czas na strategiczną decyzję dla zdrowia seniorów</span></p>
<p></strong>Doświadczenia ostatnich lat potwierdziły, że odpowiednio prowadzona polityka szczepień stanowi jeden z kluczowych elementów budowania bezpieczeństwa zdrowotnego osób po 65. r.ż., szczególnie narażonych na zakażenia. Nowoczesne szczepionki skoniugowane przeciwko pneumokokom o wysokiej walentności są odpowiedzią na te potrzeby. Dają możliwość zabezpieczenia seniorów jedną dawką na wiele lat i zapewnić niemal 50-procentową skuteczność w zapobieganiu ich hospitalizacji.</p>
<p>Jak pokazują wyniki ankiety, seniorzy chcą się szczepić, a placówki chcą szczepić. Oba środowiska wskazują na te same warunki konieczne: refundację, jasne zasady i edukację.  Wysoka deklarowana gotowość (88 proc. seniorów, 93% placówek) świadczy o tym, że usunięcie barier finansowych i informacyjnych mogłoby znacząco zwiększyć poziom ochrony zdrowotnej osób starszych. Stąd apel Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym” o podjęcie działań zmierzających do tego, by szczepienia przeciwko chorobom zakaźnym, w tym zakażeniom pneumokokowym, stały się standardem leczenia i filarem polityki zdrowotnej państwa. W starzejącym się społeczeństwie jest to nie tylko decyzja medyczna, ale strategiczna inwestycja w zdrowie publiczne i przyszłość Polski.</p>
<p>WYNIKI BADANIA: <a href="https://niesamodzielnym.pl/uploads/Czy_seniorzy_moga_liczyc_na_skuteczna_profilaktyke_szczepienna.pdf"><strong>&#8222;CZY SENIORZY MOGĄ LICZYĆ NA SKUTECZNĄ PROFILAKTYKĘ SZCZEPIENNĄ?&#8221;</strong></a></p>
<p><span style="font-size: 8pt;">Źródło: inf pras</span></div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://medicalpress.pl/aktualnosci/seniorzy-chca-sie-szczepic-ale-przeszkoda-sa-koszty-eksperci-apeluja-o-szersza-refundacje-szczepien-przeciw-pneumokokom/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dni Świadomości Niewydolności Serca 2026: „Zwiększmy świadomość dziś, chrońmy serce jutro”</title>
		<link>https://medicalpress.pl/aktualnosci/dni-swiadomosci-niewydolnosci-serca-2026-zwiekszmy-swiadomosc-dzis-chronmy-serce-jutro/</link>
					<comments>https://medicalpress.pl/aktualnosci/dni-swiadomosci-niewydolnosci-serca-2026-zwiekszmy-swiadomosc-dzis-chronmy-serce-jutro/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja Medicalpress]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 24 Apr 2026 10:03:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[choroby-układu-krążenia]]></category>
		<category><![CDATA[hospitalizacje]]></category>
		<category><![CDATA[kardiologia]]></category>
		<category><![CDATA[Kompleksowa-Opieka-Medyczna]]></category>
		<category><![CDATA[Koszty-Leczenia]]></category>
		<category><![CDATA[niewydolność-serca]]></category>
		<category><![CDATA[Opieka-Ambulatoryjna]]></category>
		<category><![CDATA[opieka-koordynowana]]></category>
		<category><![CDATA[polityka-zdrowotna]]></category>
		<category><![CDATA[Rehabilitacja-Kardiologiczna]]></category>
		<category><![CDATA[Rokowanie-Pacjentów]]></category>
		<category><![CDATA[Śląskie-Centrum-Chorób-Serca]]></category>
		<category><![CDATA[System-Ochrony-Zdrowia]]></category>
		<category><![CDATA[Zabrze]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie-publiczne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://medical.test-devs.com/bez-kategorii/dni-swiadomosci-niewydolnosci-serca-2026-zwiekszmy-swiadomosc-dzis-chronmy-serce-jutro/</guid>

					<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;">W dniach 27 kwietnia – 3 maja 2026 roku odbędzie się kolejna edycja Dni Świadomości Niewydolności Serca (ang. <em>Heart Failure Awareness Days</em>), koordynowana przez Asocjację Niewydolności Serca Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ang. <em>Heart Failure Association</em>) we współpracy z narodowymi towarzystwami naukowymi zajmującymi się problematyką niewydolności serca. Stąd też wiodąca rola Asocjacji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, która odpowiada za przebieg obchodów w Polsce. Hasło przewodnie kampanii brzmi: <em>„Zwiększmy świadomość dziś, chrońmy serce jutro”</em> i podkreśla kluczową rolę edukacji w zapobieganiu oraz skutecznym leczeniu niewydolności serca.</div>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;">W dniach 27 kwietnia – 3 maja 2026 roku odbędzie się kolejna edycja Dni Świadomości Niewydolności Serca (ang. <em>Heart Failure Awareness Days</em>), koordynowana przez Asocjację Niewydolności Serca Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ang. <em>Heart Failure Association</em>) we współpracy z narodowymi towarzystwami naukowymi zajmującymi się problematyką niewydolności serca. Stąd też wiodąca rola Asocjacji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, która odpowiada za przebieg obchodów w Polsce. Hasło przewodnie kampanii brzmi: <em>„Zwiększmy świadomość dziś, chrońmy serce jutro”</em> i podkreśla kluczową rolę edukacji w zapobieganiu oraz skutecznym leczeniu niewydolności serca.</div>
<div style="text-align: justify;"><strong>Niewydolność serca to złożony zespół kliniczny, w którym serce nie jest w stanie pompować krwi w ilości wystarczającej do pokrycia potrzeb organizmu lub może to robić jedynie kosztem podwyższonego ciśnienia w jamach serca. W praktyce oznacza to, że narządy i tkanki nie otrzymują odpowiedniej ilości tlenu i składników odżywczych, co prowadzi do stopniowego pogorszenia funkcjonowania całego organizmu.</strong></p>
<p><strong><span style="font-family: georgia, palatino, serif; font-size: 14pt;">Do najczęstszych objawów należą:</span></strong></div>
<div style="text-align: justify;">
<ul>
<li>duszność (zwłaszcza podczas wysiłku lub w pozycji leżącej),</li>
<li>przewlekłe zmęczenie i osłabienie,</li>
<li>obrzęki kończyn dolnych,</li>
<li>szybkie przybieranie na wadze związane z zatrzymywaniem płynów,</li>
<li>ograniczona tolerancja wysiłku.</li>
</ul>
</div>
<div style="text-align: justify;"><strong>Przyczyny niewydolności serca są różnorodne</strong>, jednak najczęściej wynikają z innych chorób układu sercowo-naczyniowego. Do kluczowych czynników należą:</div>
<div style="text-align: justify;">
<ul>
<li>choroba wieńcowa i przebyty zawał serca,</li>
<li>nadciśnienie tętnicze,</li>
<li>choroby zastawek serca,</li>
<li>kardiomiopatie (choroby mięśnia sercowego),</li>
<li>zaburzenia rytmu serca.</li>
</ul>
</div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Istotną rolę odgrywają również czynniki stylu życia oraz choroby współistniejące, takie jak:</span></strong></div>
<div style="text-align: justify;">
<ul>
<li>cukrzyca,</li>
<li>otyłość,</li>
<li>przewlekłe choroby nerek,</li>
<li>palenie tytoniu,</li>
<li>brak aktywności fizycznej.</li>
</ul>
</div>
<div style="text-align: justify;">Niewydolność serca stanowi jedno z największych wyzwań zdrowia publicznego – dotyka miliony osób na całym świecie, w tym znaczną liczbę pacjentów w Polsce. Choroba ta wiąże się z wysoką śmiertelnością, częstymi hospitalizacjami, wysokimi kosztami leczenia oraz istotnym obniżeniem jakości życia.</div>
<div style="text-align: justify;"><strong>Kluczowe znaczenie ma profilaktyka</strong>, która pozwala zmniejszyć ryzyko rozwoju choroby lub opóźnić jej postęp. Eksperci podkreślają, że podstawowe działania obejmują:</div>
<div style="text-align: justify;">
<ul>
<li>regularną kontrolę ciśnienia tętniczego i poziomu glukozy we krwi,</li>
<li>utrzymanie prawidłowej masy ciała,</li>
<li>zdrową, zbilansowaną dietę (ograniczenie soli i tłuszczów nasyconych),</li>
<li>systematyczną aktywność fizyczną dostosowaną do możliwości organizmu,</li>
<li>unikanie palenia tytoniu i nadmiernego spożycia alkoholu,</li>
<li>regularne badania profilaktyczne i konsultacje lekarskie.</li>
</ul>
</div>
<div style="text-align: justify;">Wczesne rozpoznanie niewydolności serca oraz szybkie wdrożenie odpowiedniego leczenia mogą znacząco poprawić rokowanie i komfort życia pacjentów. Nowoczesne terapie pozwalają dziś skuteczniej kontrolować przebieg choroby, jednak ich efektywność w dużej mierze zależy od świadomości pacjentów i szybkiego zgłoszenia się po pomoc</p>
<p>W ramach obchodów <strong>Dni Świadomości Niewydolności Serca</strong> planowane są liczne inicjatywy edukacyjne, kampanie informacyjne oraz działania w mediach społecznościowych. Ich celem jest dotarcie do szerokiego grona odbiorców i zwiększenie wiedzy na temat objawów, czynników ryzyka oraz możliwości zapobiegania chorobie.</p>
<p>Eksperci apelują zarówno do społeczeństwa, jak i decydentów o podejmowanie działań na rzecz poprawy profilaktyki, diagnostyki i leczenia chorób serca.</p></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;"><strong>Co możesz się dowiedzieć i gdzie?</p>
<p></strong></span>W ramach obchodów Dni Świadomości Niewydolności Serca zaplanowano szereg działań skierowanych do pacjentów, ich rodzin oraz szerokiej opinii publicznej. Uczestnicy będą mogli wziąć udział w <strong>otwartych wykładach edukacyjnych</strong> poświęconych niewydolności serca, jej objawom, leczeniu i profilaktyce.</p>
<p>W programie znajdą się także <strong>akcje informacyjne i edukacyjne</strong>, w tym quizy, ankiety oraz materiały edukacyjne dostępne w przestrzeni publicznej i w internecie. Organizatorzy zachęcają również do aktywnego udziału w kampanii w mediach społecznościowych oraz śledzenia działań prowadzonych w ramach wydarzenia.</p>
<p>Celem wszystkich inicjatyw jest zwiększenie świadomości społecznej oraz zachęcenie do profilaktyki i wczesnej diagnostyki chorób serca.</p>
<p><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;"><strong>Świadomość dziś to ochrona jutro – zadbajmy o serce, zanim pojawią się pierwsze objawy.<br /></strong><span style="font-size: 8pt; font-family: verdana, geneva, sans-serif;"><br />Źródło: Komunikat Prasowy</span></span></div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://medicalpress.pl/aktualnosci/dni-swiadomosci-niewydolnosci-serca-2026-zwiekszmy-swiadomosc-dzis-chronmy-serce-jutro/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Czy to przełom dla pacjentów z niewydolnością serca z zachowaną frakcją wyrzutową?</title>
		<link>https://medicalpress.pl/aktualnosci/czy-to-przelom-dla-pacjentow-z-niewydolnoscia-serca-z-zachowana-frakcja-wyrzutowa/</link>
					<comments>https://medicalpress.pl/aktualnosci/czy-to-przelom-dla-pacjentow-z-niewydolnoscia-serca-z-zachowana-frakcja-wyrzutowa/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja Medicalpress]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 24 Apr 2026 08:27:22 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[badania-kliniczne]]></category>
		<category><![CDATA[finerenon]]></category>
		<category><![CDATA[HFmrEF]]></category>
		<category><![CDATA[HFpEF]]></category>
		<category><![CDATA[hospitalizacje]]></category>
		<category><![CDATA[kardiologia]]></category>
		<category><![CDATA[Kerendia]]></category>
		<category><![CDATA[LVEF]]></category>
		<category><![CDATA[niewydolność-serca]]></category>
		<category><![CDATA[Nowe-Terapie]]></category>
		<category><![CDATA[śmiertelność-sercowo-naczyniowa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://medical.test-devs.com/bez-kategorii/czy-to-przelom-dla-pacjentow-z-niewydolnoscia-serca-z-zachowana-frakcja-wyrzutowa/</guid>

					<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Niewydolność serca z zachowaną lub tylko nieznacznie obniżoną frakcją wyrzutową przez lata pozostawała obszarem, w którym możliwości leczenia były wyraźnie ograniczone. Mimo rosnącej liczby chorych i wysokiego ryzyka hospitalizacji oraz zgonu, dostępne terapie nie przynosiły tak wyraźnych korzyści jak w przypadku pacjentów z obniżoną frakcją wyrzutową. Najnowsza decyzja Komisji Europejskiej może jednak sygnalizować zmianę tego stanu rzeczy.</span></div>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Niewydolność serca z zachowaną lub tylko nieznacznie obniżoną frakcją wyrzutową przez lata pozostawała obszarem, w którym możliwości leczenia były wyraźnie ograniczone. Mimo rosnącej liczby chorych i wysokiego ryzyka hospitalizacji oraz zgonu, dostępne terapie nie przynosiły tak wyraźnych korzyści jak w przypadku pacjentów z obniżoną frakcją wyrzutową. Najnowsza decyzja Komisji Europejskiej może jednak sygnalizować zmianę tego stanu rzeczy.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;"><strong>Komisja Europejska zatwierdziła stosowanie finerenonu u dorosłych pacjentów z objawową przewlekłą niewydolnością serca i frakcją wyrzutową lewej komory (LVEF) ≥40%</strong>, obejmującą zarówno grupę HFmrEF, jak i HFpEF. Tym samym rozszerzono dotychczasowe wskazania leku, który był już stosowany u pacjentów z przewlekłą chorobą nerek w przebiegu cukrzycy typu 2.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Duża grupa pacjentów, ograniczone możliwości leczenia</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;"><strong>Szacuje się, że w Europie z niewydolnością serca żyje ponad 15 milionów osób, a około połowa z nich ma frakcję wyrzutową na poziomie ≥40%.</strong> To populacja szczególnie wymagająca </span><span style="font-weight: 400;">–</span><span style="font-weight: 400;"> obciążona licznymi chorobami współistniejącymi, takimi jak przewlekła choroba nerek, nadciśnienie tętnicze czy migotanie przedsionków, a jednocześnie narażona na częste hospitalizacje i pogorszenie rokowania.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">W przeciwieństwie do niewydolności serca z obniżoną frakcją wyrzutową, gdzie w ostatnich latach dokonał się istotny postęp terapeutyczny, w tej grupie pacjentów przez długi czas brakowało skutecznych, dobrze udokumentowanych opcji leczenia. W efekcie to właśnie chorzy z LVEF ≥40% coraz częściej stanowią znaczącą część hospitalizowanych z powodu niewydolności serca.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Wyniki, które mogą zmienić praktykę kliniczną</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Decyzja regulatora opiera się na wynikach badania III fazy FINEARTS-HF, w którym udział wzięło około 6000 pacjentów z niewydolnością serca i LVEF ≥40%. W badaniu wykazano, że <strong>finerenon istotnie zmniejsza ryzyko złożonego punktu końcowego obejmującego zgon sercowo-naczyniowy oraz zdarzenia związane z niewydolnością serca </strong></span><span style="font-weight: 400;">–</span><span style="font-weight: 400;"> w tym hospitalizacje i pilne wizyty wymagające interwencji medycznej.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Co istotne, obserwowane korzyści były spójne niezależnie od stosowanego leczenia tła, obecności chorób współistniejących czy wyjściowej frakcji wyrzutowej. Oznacza to, że efekt terapeutyczny nie ogranicza się do wąsko wybranej grupy pacjentów, ale może mieć zastosowanie w szerokiej populacji chorych.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Jak podkreśla <strong>prof. Scott D. Solomon z Harvard Medical School</strong>, przewodniczący komitetu wykonawczego badania, pacjenci z frakcją wyrzutową ≥40% „stanowią dużą i rosnącą grupę chorych o niekorzystnym rokowaniu, narażonych na powtarzające się hospitalizacje i wysokie ryzyko zgonu”. Jego zdaniem finerenon, poprzez wpływ na jeden z kluczowych mechanizmów patofizjologicznych, może stać się ważnym elementem kompleksowego leczenia tej populacji.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Nowy cel terapeutyczny: szlak receptora mineralokortykoidowego</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Finerenon należy do grupy niesteroidowych, selektywnych antagonistów<strong> receptora mineralokortykoidowego (nsMRA). Nadmierna aktywacja tego receptora odgrywa istotną rolę w rozwoju i progresji niewydolności serca, prowadząc m.in. do włóknienia, stanu zapalnego i uszkodzenia struktur sercowo-naczyniowych.</strong></p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Zablokowanie tego szlaku oznacza więc nie tylko działanie objawowe, ale potencjalny wpływ na podstawowe mechanizmy choroby. To właśnie ten aspekt sprawia, że finerenon postrzegany jest jako terapia, która może uzupełnić dotychczasowe schematy leczenia i realnie poprawić rokowanie pacjentów.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Rosnące wyzwanie systemowe</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Znaczenie nowych opcji terapeutycznych należy rozpatrywać także w szerszym kontekście systemowym. <strong>Niewydolność serca pozostaje jedną z głównych przyczyn hospitalizacji osób powyżej 65. roku życia</strong>, a koszty jej leczenia w Europie sięgają dziesiątek miliardów euro rocznie. W dużej mierze wynikają one z powtarzających się zaostrzeń i konieczności leczenia szpitalnego.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Jednocześnie prognozy epidemiologiczne wskazują, że liczba pacjentów z niewydolnością serca </span><span style="font-weight: 400;">–</span><span style="font-weight: 400;"> zwłaszcza z zachowaną frakcją wyrzutową </span><span style="font-weight: 400;">–</span><span style="font-weight: 400;"> będzie nadal rosła, m.in. w związku ze starzeniem się populacji i rosnącą częstością chorób współistniejących.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Krok w stronę zmiany standardu?</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;">Rozszerzenie wskazań dla finerenonu oznacza pojawienie się nowej opcji terapeutycznej dla pacjentów z niewydolnością serca i LVEF ≥40%. Dotychczas możliwości leczenia w tej grupie były ograniczone, dlatego decyzja regulatora wpisuje się w szerszy kierunek poszukiwania terapii ukierunkowanych na konkretne mechanizmy patofizjologiczne choroby.</p>
<p>Dostępne dane z badania FINEARTS-HF wskazują na wpływ finerenonu na zmniejszenie ryzyka zdarzeń sercowo-naczyniowych oraz hospitalizacji związanych z niewydolnością serca. Rozwój terapii w tym obszarze pozostaje przedmiotem dalszych badań i analiz, a jego znaczenie dla praktyki klinicznej będzie oceniane w kontekście kolejnych danych oraz doświadczeń z codziennego stosowania.</p></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;"><br /><span style="font-size: 8pt;">Źródło: Informacja prasowa Bayer z 30 marca 2026 r.</span><br /></span></div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://medicalpress.pl/aktualnosci/czy-to-przelom-dla-pacjentow-z-niewydolnoscia-serca-z-zachowana-frakcja-wyrzutowa/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Niewydolność serca w Polsce: system leczy zaostrzenia, zamiast choroby</title>
		<link>https://medicalpress.pl/system/niewydolnosc-serca-w-polsce-system-leczy-zaostrzenia-zamiast-choroby/</link>
					<comments>https://medicalpress.pl/system/niewydolnosc-serca-w-polsce-system-leczy-zaostrzenia-zamiast-choroby/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja Medicalpress]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 20 Apr 2026 06:39:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[System]]></category>
		<category><![CDATA[AOS]]></category>
		<category><![CDATA[choroby-układu-krążenia]]></category>
		<category><![CDATA[hospitalizacje]]></category>
		<category><![CDATA[kardiologia]]></category>
		<category><![CDATA[KOS-Zawał]]></category>
		<category><![CDATA[ministerstwo-zdrowia]]></category>
		<category><![CDATA[niewydolność-serca]]></category>
		<category><![CDATA[opieka-koordynowana]]></category>
		<category><![CDATA[Parlamentarny-Zespół-ds.-Kardiologii]]></category>
		<category><![CDATA[polityka-zdrowotna]]></category>
		<category><![CDATA[POZ]]></category>
		<category><![CDATA[Rehabilitacja-Kardiologiczna]]></category>
		<category><![CDATA[System-Ochrony-Zdrowia]]></category>
		<category><![CDATA[telemedycyna]]></category>
		<category><![CDATA[zarządzanie-w-ochronie-zdrowia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://medical.test-devs.com/bez-kategorii/niewydolnosc-serca-w-polsce-system-leczy-zaostrzenia-zamiast-choroby/</guid>

					<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Pacjent z niewydolnością serca trafia do szpitala, jest skutecznie leczony, po czym wraca do domu bez zapewnionej dalszej opieki. W tym czasie system wydaje ponad 90 proc. środków właśnie na hospitalizacje, zamiast na leczenie ambulatoryjne i monitorowanie choroby. Eksperci nie mają wątpliwości: to model, który generuje kolejne zaostrzenia i kolejne przyjęcia do szpitala. Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Kardiologii wskazano wprost – rozwiązania są znane, ale nadal nie są wdrażane.</span></div>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Pacjent z niewydolnością serca trafia do szpitala, jest skutecznie leczony, po czym wraca do domu bez zapewnionej dalszej opieki. W tym czasie system wydaje ponad 90 proc. środków właśnie na hospitalizacje, zamiast na leczenie ambulatoryjne i monitorowanie choroby. Eksperci nie mają wątpliwości: to model, który generuje kolejne zaostrzenia i kolejne przyjęcia do szpitala. Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Kardiologii wskazano wprost – rozwiązania są znane, ale nadal nie są wdrażane.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Eksperci uczestniczący w posiedzeniu byli zgodni, że dalsze utrzymywanie obecnego modelu będzie pogłębiało zarówno obciążenie kliniczne, jak i ekonomiczne. W centrum rozmowy znalazły się więc nie tylko dane o skali niewydolności serca, ale także pytanie, dlaczego pacjent nadal trafia do systemu zbyt późno, a po hospitalizacji zbyt często nie otrzymuje opieki adekwatnej do ryzyka zaostrzenia choroby.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Rosnąca skala problemu i kosztów</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Dane Narodowego Funduszu Zdrowia nie pozostawiają wątpliwości co do skali problemu niewydolności serca w Polsce. Jak zaznaczył </span><strong>Anatol Gołąb</strong><span style="font-weight: 400;">, główny specjalista w Departamencie Analiz, Monitorowania Jakości i Optymalizacji Świadczeń </span><strong>Narodowego Funduszu Zdrowia</strong><span style="font-weight: 400;">, „liczba pacjentów z niewydolnością serca w Polsce systematycznie rośnie. Widzimy to konsekwentnie od 2016 roku, niezależnie od poziomu opieki”, a po okresie pandemii system wrócił do trendu wzrostowego również w lecznictwie szpitalnym. Jednocześnie struktura kosztów pozostaje niezmienna: „</span><strong>około 90% wydatków związanych z leczeniem niewydolności serca przypada na lecznictwo szpitalne</strong><span style="font-weight: 400;">”, podczas gdy opieka ambulatoryjna i POZ generują jedynie marginalną część kosztów.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Ten obraz potwierdzała</span><strong> prof. Agnieszka Pawlak</strong><span style="font-weight: 400;">, zastępca Kierownika Kliniki Kardiologii, Kierownik Pododdziału Niewydolności Serca i Transplantologii PIM MSWiA, która zwróciła uwagę, że mimo skutecznego leczenia w warunkach szpitalnych system nie potrafi utrzymać efektów terapii. „</span><strong>Pacjent z niewydolnością serca jest skutecznie leczony w warunkach szpitalnych – to leczenie ratuje życie. Problem polega jednak na tym, że ten efekt często zostaje później zaprzepaszczony, ponieważ brakuje ciągłości opieki po wypisie. To właśnie ten moment jest najsłabszym ogniwem całego systemu</strong><span style="font-weight: 400;">” – mówiła.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Skala obciążenia jest ogromna. „</span><strong>W 2024 roku było to około 660 tysięcy osób hospitalizowanych z powodu niewydolności serca</strong><span style="font-weight: 400;">” – przypomniała prof. Pawlak, dodając, że rosnąca liczba świadczeń przekłada się bezpośrednio na wzrost kosztów systemowych. Jednocześnie wiadomo, że znaczną część hospitalizacji można byłoby uniknąć. „</span><strong>Znaczna część hospitalizacji wynika z zaostrzeń choroby, często związanych z retencją płynów, którym można by zapobiec poprzez skuteczne monitorowanie i leczenie ambulatoryjne</strong><span style="font-weight: 400;">”.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Na złożoność tych zaostrzeń zwracała uwagę także </span><strong>prof. Renata Główczyńska</strong><span style="font-weight: 400;">, konsultant wojewódzka w dziedzinie intensywnej terapii, podkreślając, że niewydolność serca nie jest jednorodnym schorzeniem. „Jednym z podstawowych mitów jest przekonanie, że niewydolność serca to wyłącznie problem lewej komory. Tymczasem musimy pamiętać o niewydolności prawokomorowej, nadciśnieniu płucnym czy ciężkich wadach zastawkowych, które istotnie pogarszają rokowanie i zwiększają ryzyko hospitalizacji”.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-family: georgia, palatino, serif; font-size: 14pt;">Luka po wypisie: krytyczne 14 dni dla pacjenta z niewydolnością serca</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Najbardziej krytyczny moment w ścieżce pacjenta to okres bezpośrednio po hospitalizacji. </span><strong>Prof. Jadwiga Nessler</strong><span style="font-weight: 400;">, kierownik Oddziału Klinicznego Choroby Wieńcowej i Niewydolności Serca Krakowskiego Szpitala Specjalistycznego im. św. Jana Pawła II, nie pozostawiła tu miejsca na wątpliwości: „</span><strong>Pacjent wypisywany ze szpitala trafia w lukę systemową, bo nie ma zapewnionej ciągłości opieki. Efekt jest taki, że nawet 50 proc. chorych wraca do szpitala w ciągu 30 dni, a część z nich w tym czasie umiera</strong><span style="font-weight: 400;">”.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Kluczowym elementem, który w tej dyskusji powracał wielokrotnie, była potrzeba zapewnienia pacjentowi realnej kontroli w krótkim czasie po wypisie ze szpitala – najlepiej w ciągu 14 dni.  Prof. Pawlak mówiła wprost: „</span><strong>Pacjent wychodzący ze szpitala powinien dostać wizytę w 14. dniu</strong><span style="font-weight: 400;"> (…) Na razie ciągle rozmawiamy o tym, że coś będzie, że coś powstanie, że coś się wdroży. Tymczasem pacjenci nam umierają”.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Podobnie senator Gorgoń-Komor zwracała uwagę, że bez realnej dostępności do opieki ambulatoryjnej system pozostaje niewydolny organizacyjnie. „Nie możemy powiedzieć pacjentowi: proszę czekać w kolejce. Co ma zrobić, jeśli w tym czasie się zaostrzy? Ma jechać na SOR? Gdzie on ma być w systemie?” – pytała, wskazując, że brak szybkiej wizyty kontrolnej oznacza w praktyce powrót do hospitalizacji.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Od „gaszenia pożarów” do zarządzania chorobą</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Wielu ekspertów podkreślało, że obecny model opieki nad pacjentem z niewydolnością serca ma charakter reaktywny. </span><strong>Prof. Paweł Rubiś</strong><span style="font-weight: 400;">, Przewodniczący Asocjacji Niewydolności Serca PTK, trafnie opisał tę sytuację jako „model gaszenia pożarów”, w którym pacjent trafia do szpitala dopiero w momencie zaostrzenia, a wcześniej nie jest objęty odpowiednim nadzorem.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong>„Choć hospitalizacje stanowią około jednej czwartej świadczeń, generują aż 90 proc. kosztów leczenia niewydolności serca</strong><span style="font-weight: 400;">” – zaznaczył, wskazując jednocześnie, że kluczowe jest przesunięcie ciężaru opieki na wcześniejsze etapy choroby. </span><strong>Jednym z proponowanych rozwiązań są oddziały jednodniowe i szybkie interwencje ambulatoryjne</strong><span style="font-weight: 400;">. „Pacjent przychodzi rano, jest szybko oceniany, otrzymuje leczenie – najczęściej diuretyczne – i wraca do domu tego samego dnia. To realna alternatywa dla hospitalizacji”.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Jak podkreślała prof. Pawlak, „</span><strong>możemy przejść od modelu reaktywnego – czyli leczenia zaostrzeń w szpitalu – do modelu proaktywnego, opartego na wczesnym wykrywaniu pogorszenia i interwencji w warunkach domowych</strong><span style="font-weight: 400;">”.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Koordynacja i cyfryzacja: rozwiązania są znane</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Po stronie Ministerstwa Zdrowia odpowiedzią na te wyzwania ma być Krajowa Sieć Kardiologiczna oraz rozwój narzędzi cyfrowych. </span><strong>Piotr Czerwonka</strong><span style="font-weight: 400;">, naczelnik Wydziału Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia w</span><strong> Departamencie Opieki Koordynowanej Ministerstwa Zdrowia</strong><span style="font-weight: 400;">, podkreślał, że celem jest „prowadzenie pacjenta w sposób zaplanowany i ciągły, a nie tylko w momentach zaostrzenia choroby”, a kluczową rolę mają odegrać koordynatorzy opieki.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Istotnym elementem systemu ma być </span><strong>elektroniczna karta opieki kardiologicznej (EKOK)</strong><span style="font-weight: 400;">, której </span><strong>obligatoryjne wdrożenie planowane jest na 2028 rok, choć – jak zaznaczył Czerwonka – już teraz trwają prace pilotażowe i szkoleniowe. „Mam nadzieję, że jeszcze po wakacjach będziemy mogli pokazać pierwsze efekty tych prac” – deklarował.</p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Równolegle rozwijana jest </span><strong>platforma domowej opieki medycznej</strong><span style="font-weight: 400;">. „Informacje będą automatycznie zaciągane do systemu. Lekarz i koordynator będą je widzieli, a docelowo pojawią się także powiadomienia związane ze zmianami parametrów, takich jak masa ciała czy ciśnienie” – mówił przedstawiciel MZ.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Jednak w dyskusji wyraźnie wybrzmiała potrzeba doprecyzowania, jak nowe rozwiązania – zwłaszcza w obszarze innowacji i wyrobów medycznych – będą w praktyce włączane do systemu opieki nad pacjentem.<br /> </span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Pacjent w systemie: nadal zagubiony</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">W centrum tej dyskusji pozostaje pacjent – i to, co dzieje się z nim po zakończeniu leczenia szpitalnego. Jak mówi </span><strong>Tomasz Łaszcz</strong><span style="font-weight: 400;">, koordynator Sekcji Niewydolności Serca Fundacji TO SIĘ LECZY, „</span><strong>pacjent jest dziś chory, dziś musi być leczony i dziś bardzo często jest zagubiony w systemie, który go po prostu gubi</strong><span style="font-weight: 400;">”, co dobrze oddaje doświadczenie wielu chorych pozostawionych po wypisie bez realnego wsparcia.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Najbardziej widocznym problemem jest dostęp do dalszej opieki. „Jeżeli po hospitalizacji pacjent ma czekać pół roku na wizytę u kardiologa, to znaczy, że ten system po prostu nie działa” – podkreśla Łaszcz, wskazując, że </span><strong>ścieżka leczenia powinna być zaplanowana już na etapie wypisu ze szpitala, tak aby pacjent miał zapewnioną ciągłość opieki i konkretne terminy kolejnych wizyt</strong><span style="font-weight: 400;">.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Problem ten ma również wymiar systemowy. Jak wskazuje </span><strong>prof. Marek Gierlotka</strong><span style="font-weight: 400;">, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, udział ambulatoryjnej opieki specjalistycznej w leczeniu pacjentów z niewydolnością serca pozostaje niewystarczający, a sama choroba często rozpoznawana jest dopiero w warunkach szpitalnych. „</span><strong>Jeżeli pacjent z podejrzeniem niewydolności serca chciałby zapisać się planowo do kardiologa, to realnie musi liczyć się z czasem oczekiwania rzędu 100–200 dni, a w niektórych regionach nawet blisko 300 dni</strong><span style="font-weight: 400;">”.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Jak dodaje, </span><strong>przeciętny pacjent trafia do ambulatoryjnej opieki specjalistycznej zaledwie około dwóch razy</strong><span style="font-weight: 400;">, co rodzi pytanie o realną możliwość prowadzenia skutecznej kontroli choroby.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Do tego dochodzi wymiar psychologiczny choroby. „Pacjenci po rozpoznaniu niewydolności serca bardzo często są przerażeni. Ta diagnoza dla wielu z nich brzmi niemal jak diagnoza onkologiczna”, co przekłada się na dezorientację i trudności w podejmowaniu decyzji dotyczących leczenia.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Na znaczenie prostych rozwiązań organizacyjnych zwraca uwagę także </span><strong>Marek Kustosz</strong><span style="font-weight: 400;"> z Fundacji TO SIĘ LECZY: „Koordynacja nie musi być od razu czymś bardzo kosztownym, a może rozwiązać ogromną część problemów. Ważne jest też, żeby taka pomoc pojawiała się jak najwcześniej, a nie dopiero wtedy, gdy pacjent już zdąży się zgubić w systemie”.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Jednocześnie w systemie istnieją zasoby, które mogłyby odciążyć lekarzy i poprawić ciągłość opieki. Jak podkreśla </span><strong>dr Ewa Molka</strong><span style="font-weight: 400;">, wiceprezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, „pielęgniarki od lat mają kompetencje do ordynowania leków, kierowania na badania i prowadzenia części procesu diagnostyczno-terapeutycznego. System jednak nie wykorzystuje tego potencjału”.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Model opieki – jak zaznacza – powinien zakładać większe włączenie pielęgniarek w prowadzenie stabilnych pacjentów. „Część wizyt w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej to wizyty kontrolne, które mogłyby być prowadzone przez pielęgniarki. Szacunkowo nawet 15% tych świadczeń można byłoby w ten sposób odciążyć lekarzy”.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Dyskusja pokazała również </span><strong>niespójność w zakresie opieki koordynowanej</strong><span style="font-weight: 400;">. Jak wskazywano,</span><strong> obejmuje ona obecnie około połowy placówek podstawowej opieki zdrowotnej</strong><span style="font-weight: 400;"> – według różnych szacunków około </span><strong>51%</strong><span style="font-weight: 400;"> – co oznacza, że znaczna część pacjentów nadal pozostaje poza tym modelem.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Ekonomia i rynek pracy: rosnące konsekwencje</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Konsekwencje niewydolności serca wyraźnie widać również poza systemem ochrony zdrowia. </span><strong>Dane ZUS</strong><span style="font-weight: 400;"> pokazują rosnące obciążenie dla gospodarki. Jak wskazał </span><strong>dr Piotr Winciunas</strong><span style="font-weight: 400;">, naczelny lekarz ZUS, „</span><strong>liczba dni absencji chorobowej spowodowanej niewydolnością serca wzrosła z 617 tysięcy dni w 2020 roku do 768 tysięcy w roku ubiegłym</strong><span style="font-weight: 400;">”, a</span><strong> liczba pacjentów objętych zwolnieniami wzrosła z 11 do 16 tysięcy</strong><span style="font-weight: 400;">.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Jednocześnie pojawia się pewien pozytywny sygnał: „</span><strong>liczba osób przechodzących na rentę spadła – z około 14 tysięcy do 12,3 tysiąca</strong><span style="font-weight: 400;">”, co może świadczyć o skuteczniejszym leczeniu. Nie zmienia to jednak faktu, że </span><strong>koszty systemowe rosną – z 304 mln zł w 2020 roku do 466 mln zł obecnie</strong><span style="font-weight: 400;">.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">System, który trzeba zmierzyć</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Bez mierzenia efektów leczenia nie da się mówić o realnej zmianie systemu ochrony zdrowia. Jak podkreśla </span><strong>dr Małgorzata Gałązka-Sobotka</strong><span style="font-weight: 400;">, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia oraz dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego, bez jasno określonych wskaźników klinicznych reformy pozostają jedynie deklaracjami. „</span><strong>Jeśli wprowadzamy ścieżkę pacjenta, to musimy równocześnie jasno zdefiniować parametry kliniczne (…) Bez tego my się po prostu oszukujemy</strong><span style="font-weight: 400;">”.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Ten sam problem dotyczy nowych programów zdrowotnych. Odnosząc się do programu „Moje Zdrowie”, zwraca uwagę, że brak obowiązku raportowania efektów uniemożliwia realną ocenę jego skuteczności. „To będzie kolejna wielka inwestycja, która być może przyniesie zwrot, ale my nie będziemy umieli powiedzieć, jaki to jest zwrot”.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">W szerszym ujęciu </span><strong>dobrze zorganizowana opieka zdrowotna powinna – jak wskazuje – opierać się na trzech filarach: „kompleksowości, koordynacji i orientacji na wynik leczenia”</strong><span style="font-weight: 400;">. Tymczasem w praktyce system wciąż koncentruje się na zarządzaniu zasobami, a nie na osiąganych efektach zdrowotnych. „</span><strong>Dziś zbyt często organizujemy system nie po to, by osiągać najlepsze efekty zdrowotne, ale by efektywnie zarządzać zasobami</strong><span style="font-weight: 400;">”.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">W przypadku niewydolności serca te proporcje są szczególnie wyraźne. „</span><strong>W Europie hospitalizacje generują średnio około 65% kosztów leczenia niewydolności serca. W Polsce jest to ponad 95%</strong><span style="font-weight: 400;">. To jest jeden z najważniejszych wskaźników, który powinniśmy monitorować, bo pokazuje, czy system się zmienia”. Jeśli jego udział nie spada, oznacza to, że wprowadzane rozwiązania nie przekładają się na rzeczywistą poprawę funkcjonowania systemu.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Zmiana wymaga nie tylko nowych narzędzi, ale także innego podejścia do finansowania opieki. „Nie powinniśmy finansować pojedynczych procedur, tylko całe plany opieki. To jest fundament nowoczesnych systemów ochrony zdrowia”. Jak podkreśla, Polska ma już doświadczenia pokazujące, że taki model może działać. „Mamy własny przykład – KOS-zawał. To dowód, że w Polsce można stworzyć skuteczny, zintegrowany model opieki, który przynosi realne efekty zdrowotne i ekonomiczne”.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Punkt krytyczny: decyzje zamiast dyskusji</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Cała dyskusja prowadzi do jednego wniosku: problem niewydolności serca nie polega już na braku wiedzy czy narzędzi, ale na braku zdecydowanych działań. Jak podsumowała senator<strong> Gorgoń-Komor,</strong> „</span><strong>to już nie jest czas na dyskusję, tylko na podejmowanie decyzji</strong><span style="font-weight: 400;">”.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Eksperci są zgodni, że model hospitalocentryczny jest nie do utrzymania – zarówno klinicznie, jak i ekonomicznie. System musi przejść w stronę zintegrowanej opieki ambulatoryjnej, aktywnego monitorowania pacjenta i realnej koordynacji leczenia. Pytanie, które pozostało po tym spotkaniu, nie dotyczy już tego, co należy zrobić, ale jak szybko państwo będzie w stanie to wdrożyć – i czy zdąży przed kolejną falą rosnącej liczby pacjentów.<br /></span></div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-size: 8pt;"><em><span style="font-weight: 400;">Materiał redakcyjny opracowany na podstawie wypowiedzi uczestników posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Kardiologii, które odbyło się 17 kwietnia 2026 r. w Senacie RP</span></em></span></div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://medicalpress.pl/system/niewydolnosc-serca-w-polsce-system-leczy-zaostrzenia-zamiast-choroby/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Lekarze zaapelowali o systemową opiekę nad chorymi z niewydolnością</title>
		<link>https://medicalpress.pl/aktualnosci/lekarze-zaapelowali-o-systemowa-opieke-nad-chorymi-z-niewydolnoscia/</link>
					<comments>https://medicalpress.pl/aktualnosci/lekarze-zaapelowali-o-systemowa-opieke-nad-chorymi-z-niewydolnoscia/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja Medicalpress]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 23 Dec 2025 09:53:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[choroby-układu-krążenia]]></category>
		<category><![CDATA[hospitalizacje]]></category>
		<category><![CDATA[kardiologia]]></category>
		<category><![CDATA[Kompleksowa-Opieka-Medyczna]]></category>
		<category><![CDATA[Koszty-Leczenia]]></category>
		<category><![CDATA[niewydolność-serca]]></category>
		<category><![CDATA[Opieka-Ambulatoryjna]]></category>
		<category><![CDATA[opieka-koordynowana]]></category>
		<category><![CDATA[polityka-zdrowotna]]></category>
		<category><![CDATA[Rehabilitacja-Kardiologiczna]]></category>
		<category><![CDATA[Rokowanie-Pacjentów]]></category>
		<category><![CDATA[Śląskie-Centrum-Chorób-Serca]]></category>
		<category><![CDATA[System-Ochrony-Zdrowia]]></category>
		<category><![CDATA[Zabrze]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie-publiczne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://medical.test-devs.com/bez-kategorii/lekarze-zaapelowali-o-systemowa-opieke-nad-chorymi-z-niewydolnoscia/</guid>

					<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;">Lekarze ze Śląskiego Centrum Chorób Serca (SCCS) w Zabrzu powracają do ważnej debaty o organizacji opieki nad pacjentami z niewydolnością serca po obchodach 10-lecia Oddziału Dziennego dla Chorych z Niewydolnością Serca. Jubileusz stał się nie tylko okazją do podsumowań klinicznych osiągnięć, lecz także inspiracją do podkreślenia potrzeby systemowych zmian w polskim modelu leczenia tej przewlekłej i obciążającej choroby.</div>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;">Lekarze ze Śląskiego Centrum Chorób Serca (SCCS) w Zabrzu powracają do ważnej debaty o organizacji opieki nad pacjentami z niewydolnością serca po obchodach 10-lecia Oddziału Dziennego dla Chorych z Niewydolnością Serca. Jubileusz stał się nie tylko okazją do podsumowań klinicznych osiągnięć, lecz także inspiracją do podkreślenia potrzeby systemowych zmian w polskim modelu leczenia tej przewlekłej i obciążającej choroby.</div>
<div style="text-align: justify;" data-start="763" data-end="1282"><strong>Niewydolność serca, jako przewlekła choroba układu krążenia, generuje nie tylko ogromne koszty medyczne, lecz także dramatyczne konsekwencje dla jakości życia pacjentów i ich rodzin. Choć medycyna zna dziś skuteczne narzędzia terapeutyczne, które poprawiają rokowanie i zmniejszają liczbę hospitalizacji, ich efektywność zależy w dużej mierze od dostępu do kompleksowej opieki koordynowanej &#8211; obejmującej zarówno diagnostykę, leczenie, jak i długofalowe wsparcie ambulatoryjne.</strong></p>
<p><strong>Doświadczenia z Zabrza, przykład modelowej opieki</p>
<p></strong>Oddział Dzienny SCCS, działający od dekady, jest jednym z nielicznych w Polsce przykładów zintegrowanego podejścia do pacjentów z ciężką niewydolnością serca. W ciągu dziesięciu lat działalności specjaliści objęli opieką dziesiątki chorych, realizując tysiące wizyt i konsultacji, które wpływają na stabilizację stanu klinicznego oraz edukację pacjentów i ich rodzin. </p>
<p><span class="" data-state="closed"><span class="ms-1 inline-flex max-w-full items-center relative top-[-0.094rem] animate-[show_150ms_ease-in]" data-testid="webpage-citation-pill"></span></span>Lekarze podkreślają, że model ten, choć w praktyce już funkcjonuje i przynosi wymierne korzyści, nie jest standardem w polskim systemie ochrony zdrowia. Tymczasem takie rozwiązania mogłyby być szerzej stosowane w oparciu o istniejące procedury finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia – bez konieczności tworzenia nowych, kosztownych struktur.</p>
<p><span class="" data-state="closed"><span class="ms-1 inline-flex max-w-full items-center relative top-[-0.094rem] animate-[show_150ms_ease-in]" data-testid="webpage-citation-pill"></span></span><strong>Opieka kompleksowa – korzyści kliniczne i społeczne</p>
<p></strong>Specjaliści kardiolodzy argumentują, że wczesna diagnoza, edukacja pacjenta i systematyczne monitorowanie są kluczowe, by skutecznie przeciwdziałać progresji niewydolności serca. Takie podejście nie tylko poprawia rokowanie indywidualne, lecz także zmniejsza obciążenie systemu ochrony zdrowia poprzez redukcję nagłych przyjęć do szpitali i powikłań wynikających z dekompensacji choroby. </p>
<p><span class="" data-state="closed"><span class="ms-1 inline-flex max-w-full items-center relative top-[-0.094rem] animate-[show_150ms_ease-in]" data-testid="webpage-citation-pill"></span></span>Co więcej, kompleksowa opieka – obejmująca rehabilitację, wsparcie farmakologiczne oraz opiekę koordynowaną pomiędzy ambulatoryjnym i szpitalnym poziomem – może poprawić jakość życia pacjentów, ich rodzin i opiekunów, redukując koszty pośrednie i społeczne związane z przewlekłą chorobą serca.</p>
<p><strong>Potrzeba systemowych rozwiązań</p>
<p></strong>Apel lekarzy z Zabrza wpisuje się w szerszy kontekst dyskusji o konieczności przekształcania opieki kardiologicznej w Polsce – z reaktywnej na proaktywną, nastawioną na rehabilitację, prewencję oraz wsparcie pacjenta na każdym etapie choroby. Eksperci podkreślają, że przy coraz większej liczbie osób żyjących z chorobami układu krążenia, systemowe podejście nie jest luksusem, lecz koniecznością.  Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu – jako placówka referencyjna, wiodący ośrodek diagnostyki i leczenia chorób serca w Polsce – pokazuje, że <em data-start="3577" data-end="3609">takie modele opieki są możliwe</em>, efektywne i powinny stać się integralną częścią krajowej strategii walki z niewydolnością serca.</p>
<p><span style="font-size: 8pt;">Źródło: Śląskie Centrum Chorób Serca</span></div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://medicalpress.pl/aktualnosci/lekarze-zaapelowali-o-systemowa-opieke-nad-chorymi-z-niewydolnoscia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>20 lat niewydolności serca w Polsce: potrzeba systemowych zmian</title>
		<link>https://medicalpress.pl/system/20-lat-niewydolnosci-serca-w-polsce-potrzeba-systemowych-zmian/</link>
					<comments>https://medicalpress.pl/system/20-lat-niewydolnosci-serca-w-polsce-potrzeba-systemowych-zmian/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja Medicalpress]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 11 Feb 2025 08:36:35 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[System]]></category>
		<category><![CDATA[hospitalizacje]]></category>
		<category><![CDATA[kardiologia]]></category>
		<category><![CDATA[KONS]]></category>
		<category><![CDATA[medicalpress]]></category>
		<category><![CDATA[niewydolnośćserca]]></category>
		<category><![CDATA[opiekazdrowotna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://medical.test-devs.com/bez-kategorii/20-lat-niewydolnosci-serca-w-polsce-potrzeba-systemowych-zmian/</guid>

					<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;">W Polsce z powodu niewydolności serca notuje się blisko 150 tys. zgonów rocznie. To najczęstsza przyczyna śmierci z powodów sercowo-naczyniowych w naszym kraju. – Ze względu na powszechność występowania, którą szacuje się na poziomie około 2,5% całej populacji Polski oraz poważne rokowanie i wysoką kosztochłonność systemu opieki, niewydolność serca stanowi istotne wyzwanie społeczno-ekonomiczne. Potrzebne są zmiany w systemie, które pozwolą odwracać niekorzystne trendy – uważa prof. dr hab. n. med. Małgorzata Lelonek, FESC, FHFA, kierownik Zakładu Kardiologii Nieinwazyjnej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.</div>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;">W Polsce z powodu niewydolności serca notuje się blisko 150 tys. zgonów rocznie. To najczęstsza przyczyna śmierci z powodów sercowo-naczyniowych w naszym kraju. – Ze względu na powszechność występowania, którą szacuje się na poziomie około 2,5% całej populacji Polski oraz poważne rokowanie i wysoką kosztochłonność systemu opieki, niewydolność serca stanowi istotne wyzwanie społeczno-ekonomiczne. Potrzebne są zmiany w systemie, które pozwolą odwracać niekorzystne trendy – uważa prof. dr hab. n. med. Małgorzata Lelonek, FESC, FHFA, kierownik Zakładu Kardiologii Nieinwazyjnej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.</div>
<div style="text-align: justify;"><strong>Dwa raporty o niewydolności serca w Polsce </strong></div>
<div style="text-align: justify;">W trakcie XI Łódzkich Warsztatów Niewydolności Serca, które odbyły się 8 lutego 2025 roku,  analizowano szanse i wyzwania, jakie pojawiły się w dziedzinie opieki nad pacjentami z niewydolnością serca. Przeanalizowano między innymi, jak na przestrzeni dwóch dekad zmieniły się warunki opieki systemowej, dostęp do świadczeń i kluczowe wskaźniki efektywności terapii niewydolności serca. Wnioski: pomimo postępu w rozwoju farmakoterapii, wyrobów medycznych i technik zabiegowych, niewydolność serca od 20 lat stanowi w Polsce wciąż ogromne wyzwanie: rokowania są niezmiennie poważne, wskaźnik hospitalizacji jeden z najwyższych w Europie, organizacja opieki wciąż nieefektywna. Diagnoza: potrzeba zmian systemowych.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">Analizie poddano dane z dwóch raportów: „Niewydolność serca – analiza kosztów ekonomicznych i społecznych”<a href="#_ftn1" name="_ftnref1"><span>[1]</span></a>, opracowanego przez Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, obejmujący dane z lat 2004-2012 oraz Raport Niewydolności Serca 2014-2021<a href="#_ftn2" name="_ftnref2"><span>[2]</span></a>, opracowany przez Asocjację Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ANS PTK).</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">W raporcie Asocjacji Niewydolności Serca PTK zwrócono uwagę, że w latach 2014-2019 liczba chorych z rozpoznaniem niewydolności serca rosła. W 2019 roku wynosiła 1,02 mln osób. Średni wiek pacjenta z niewydolnością serca wynosił 75 lat, a jedynie 9% chorych stanowiły osoby poniżej 60 roku życia. W stosunku do danych ze starszego raportu liczba chorych zwiększyła się.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">Jako jedno z największych wyzwań w niewydolności serca (dwie dekady temu i obecnie) zdefiniowano niską przeżywalność. Zaznaczono, że w Polsce niespełna 60% pacjentów przeżywa 5 lat od momentu rozpoznania niewydolności serca a w grupie 75+ połowa pacjentów przeżywa jedynie około czterech lat.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;"><strong>Hospitalizacje – wciąż poważny problem </strong></div>
<div style="text-align: justify;">Niewydolność serca to od wielu lat niezmiennie najczęstsza przyczyna hospitalizacji wśród osób po 65. roku życia w Polsce.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">– Hospitalizacje spowodowane zaostrzeniem niewydolności serca świadczą o progresji choroby i wiążą się z pogorszeniem rokowania. Polska jest krajem z wysokim wskaźnikiem hospitalizacji z powodu niewydolności serca. Na podstawie porównania z innymi krajami OECD wiadomo, że wskaźnik ten jest w naszym kraju najwyższy spośród objętych analizą państw. Średnia wartość wskaźnika liczby hospitalizacji z powodu niewydolności serca w przeliczeniu na liczbę mieszkańców jest niemal trzykrotnie wyższa dla Polski niż dla pozostałych krajów. To dane alarmujące tym bardziej, że na przestrzeni lat nie widać symptomów poprawy sytuacji – zwraca uwagę prof. Małgorzata Lelonek.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">W latach 2014-2021 liczba hospitalizacji jako rozpoznania głównego kształtowała się na poziomie od 197 tys. w 2014 roku do 278 tys. w 2019 roku. W 2019 roku zanotowano o 41% więcej hospitalizacji z powodu niewydolności serca niż w 2014 roku.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">– W każdym analizowanym w raporcie Asocjacji Niewydolności Serca PTK roku liczba hospitalizacji o 18-25% przekraczała liczbę pacjentów, którym udzielono świadczeń z zakresu leczenia szpitalnego (pacjenci mieli więc więcej niż jedną hospitalizację). Wykładnikiem zaawansowania niewydolności serca są hospitalizacje z powodu zaostrzeń choroby. Według danych z lat 2012-2018 większość hospitalizacji z powodu niewydolności serca (82%) została przeprowadzona w trybie przyjęcia nagłego, w większości przypadków w ramach oddziałów internistycznych. To w oczywisty sposób tryb trudny dla chorych, ale dodatkowo także bardzo obciążający dla systemu opieki zdrowotnej – mówi prof. Małgorzata Lelonek.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;"><strong>Ścieżki leczenia niewydolności serca</strong></div>
<div style="text-align: justify;">Według danych z raportu ANS PTK coraz mniejszy odsetek pacjentów uzyskiwał do 2019 roku rozpoznanie niewydolności serca w ramach podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) (odnotowano spadek z 44% do 29%) oraz Ambulatoryjnej Opieki Specjalistycznej (AOS) (diagnozę uzyskuje w tym trybie jedynie 12-15% pacjentów z niewydolnością serca).</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">– Dane te wskazują, że pacjenci mają stawiane rozpoznanie niewydolności serca w związku z pogorszeniem stanu klinicznego, często w trakcie hospitalizacji. Innymi słowy, diagnoza stawiana jest późno, a to wiąże się z gorszym rokowaniem – wyjaśnia prof. Małgorzata Lelonek.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">Najwięcej spośród analizowanych w raporcie ANS PTK 9,2 mln świadczeń, udzielanych pacjentom z niewydolnością serca, zostało udzielonych w ramach POZ (47,9%), w dalszej kolejności w ramach leczenia szpitalnego (22,2%) oraz świadczeń pielęgnacyjnych i opiekuńczych w ramach opieki długoterminowej (14,9%).</p>
</div>
<div style="text-align: justify;"><strong>Ograniczenia w dostępie do świadczeń</strong></div>
<div style="text-align: justify;">Dla chorych z niewydolnością serca wyraźnie widoczne w analizowanych raportach są ograniczenia w dostępie do świadczeń z zakresu rehabilitacji medycznej, opieki domowej i długoterminowej oraz opieki paliatywnej. Jak zaznaczają eksperci, na przestrzeni lat próżno szukać w tym aspekcie symptomów poprawy.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">W 2012 roku tylko 1 na 22 pacjentów hospitalizowanych z powodu niewydolności serca w Polsce korzystał z rehabilitacji.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">– Według najnowszych danych z 2019 roku ze świadczeń rehabilitacyjnych skorzystał już tylko nie więcej niż 1 chory na 28 hospitalizowanych. Jedynie 0,8% wszystkich pacjentów korzysta w roku kalendarzowym z jakiejkolwiek formy rehabilitacji w ramach świadczeń finansowanych ze środków publicznych. To bardzo niski wskaźnik i bardzo niepokojąca – bo spadkowa z i tak już skrajnie niskiego poziomu –  tendencja – podkreśla prof. Małgorzata Lelonek.</div>
<div style="text-align: justify;">Liczba wszystkich pacjentów, którym udzielono świadczeń z zakresu opieki długoterminowej w 2021 roku wyniosła zaledwie około 113 tys., z czego pacjenci z niewydolnością serca stanowili niewiele ponad 7 tys.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">Pacjenci z niewydolnością serca nie są beneficjentami świadczeń dostępnych w ramach opieki paliatywno-hospicyjnej finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ). W 2021 roku niewydolność serca jako przyczyna skierowania pacjenta do opieki paliatywno-hospicyjnej dotyczyła zaledwie 17 pacjentów.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;"><strong>Kosztowne obciążenie dla systemu opieki </strong></div>
<div style="text-align: justify;">Łączny koszt leczenia niewydolności serca w 2019 roku wyniósł ponad 1,6 mld złotych. Według danych głównym czynnikiem generującym koszty związane z leczeniem niewydolności serca pozostają hospitalizacje. Jedynie 3-5% wydatków przeznaczonych jest na realizację świadczeń pielęgnacyjnych i opiekuńczych (opieka długoterminowa) a około 1-2% na AOS.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">– W latach 2014-2019 wydatki na realizację świadczeń z powodu niewydolności serca jako rozpoznania głównego systematycznie rosły: z poziomu 775 mln zł w 2014 roku do 1 656 mln zł w 2019 roku. To wzrost o 114%. Za wzrost wydatków w największym stopniu odpowiadają świadczenia z zakresu lecznictwa szpitalnego (głównie hospitalizacje), które to wydatki stanowią około 94% całej sumy przeznaczanej na leczenie omawianej grupy pacjentów – wyjaśnia prof. Małgorzata Lelonek.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;"><strong>Wyzwanie dla zdrowia publicznego</strong></div>
<div style="text-align: justify;">W Polsce notuje się blisko 150 tys. zgonów rocznie z powodu niewydolności serca. To najczęstsza przyczyna śmierci z powodów sercowo-naczyniowych w naszym kraju.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">Zgodnie z najnowszymi danymi opracowanymi przez Ministerstwo Zdrowia wystąpienie co najmniej dwóch hospitalizacji w ciągu roku z powodu niewydolności serca lub jednej hospitalizacji z powodu niewydolności serca w trybie pilnym pogarsza rokowanie pacjentów.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">– Oczekiwane 5-letnie przeżycie wynosi wówczas około 31-33% (przy medianie przeżycia równej około 2,5 roku), w porównaniu z 57% przeżyciem od momentu zdiagnozowania choroby. Od momentu wystąpienia drugiej hospitalizacji w trybie pilnym wskaźnik 5-letniego przeżycia jest jeszcze niższy i wynosi zaledwie 25%, a mediana przeżycia nieznacznie przekracza 1,5 roku od wystąpienia drugiej hospitalizacji. Ze względu na powszechność występowania, którą szacuje się na poziomie około 2,5% całej populacji Polski oraz poważne rokowanie i ogromne obciążenie finansowe dla systemu opieki zdrowotnej, niewydolność serca stanowi istotne wyzwanie społeczno-ekonomiczne. Potrzebne są zmiany w systemie opieki, które pozwolą odwracać niekorzystne trendy – uważa prof. Małgorzata Lelonek i wylicza:</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">– Powinniśmy zrobić wszystko, żeby sukcesywnie przenosić akcent opieki w niewydolności serca do POZ i AOS, w większym stopniu korzystać z potencjału przeszkolonych pielęgniarek-edukatorek niewydolności serca, powołać ośrodki kompleksowej opieki nad pacjentami z niewydolnością serca (KONS) i zwiększyć dostęp do rehabilitacji (który wspierałby zapobieganie nawrotowości zaostrzeń i hospitalizacji) oraz opieki długoterminowej i paliatywnej. Utrzymajmy i rozwijajmy trend opieki koordynowanej w podstawowej opiece zdrowotnej, ponieważ już wiadomo, że sprawdza się bardzo dobrze. Referencyjnym ośrodkom pozostawmy świadczenia wysokospecjalistyczne, jak elektroterapię, LVAD i przeszczepienia serca.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">Materiał został opracowany w ramach XI Łódzkich Warsztatów Niewydolności Serca. Patronat naukowy i merytoryczny nad wydarzeniem: Prof. dr hab. n. med. Małgorzata Lelonek, FESC, FHFA, Zakład Kardiologii Nieinwazyjnej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.</p>
<p>Więcej informacji: <a href="https://www.wnslodz.pl/">https://www.wnslodz.pl/</a></div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-size: 8pt;"><a href="#_ftnref1" name="_ftn1">[1]</a> <a href="https://izwoz.lazarski.pl/fileadmin/user_upload/Raport_Niewydolnosci_Serca_Web.pdf">https://izwoz.lazarski.pl/fileadmin/user_upload/Raport_Niewydolnosci_Serca_Web.pdf</a></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-size: 8pt;"><a href="#_ftnref2" name="_ftn2">[2]</a> <a href="https://www.niewydolnosc-serca.pl/doc/ANS_raport_01.09_.pdf">https://www.niewydolnosc-serca.pl/doc/ANS_raport_01.09_.pdf </a></span><br /><span style="font-size: 8pt;">źródło: SalusPR</span></div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://medicalpress.pl/system/20-lat-niewydolnosci-serca-w-polsce-potrzeba-systemowych-zmian/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Czas na reaktywację programu opieki koordynowanej nad pacjentami z niewydolnością serca</title>
		<link>https://medicalpress.pl/system/czas-na-reaktywacje-programu-opieki-koordynowanej-nad-pacjentami-z-niewydolnoscia-serca/</link>
					<comments>https://medicalpress.pl/system/czas-na-reaktywacje-programu-opieki-koordynowanej-nad-pacjentami-z-niewydolnoscia-serca/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja Medicalpress]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 17 Jun 2024 09:36:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[System]]></category>
		<category><![CDATA[AdamWitkowski]]></category>
		<category><![CDATA[AgnieszkaPawlak]]></category>
		<category><![CDATA[hospitalizacje]]></category>
		<category><![CDATA[JadwigaNessler]]></category>
		<category><![CDATA[kardiologia]]></category>
		<category><![CDATA[KONS]]></category>
		<category><![CDATA[medicalpress]]></category>
		<category><![CDATA[niewydolnośćserca]]></category>
		<category><![CDATA[opiekakompleksowa]]></category>
		<category><![CDATA[opiekakoordynowana]]></category>
		<category><![CDATA[PTK]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://medical.test-devs.com/bez-kategorii/czas-na-reaktywacje-programu-opieki-koordynowanej-nad-pacjentami-z-niewydolnoscia-serca/</guid>

					<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span>Jednym największych problemów z jakimi mierzy się polski system opieki zdrowotnej w obszarze niewydolności serca, jest nadmierna liczba hospitalizacji, która wynika głównie z zaostrzenia cech NS - średnia wartość wskaźnika liczby hospitalizacji z powodu NS w Polsce w przeliczeniu na liczbę mieszkańców jest niemal 3-krotnie wyższa niż średnia dla pozostałych krajów OECD<sup>1</sup> . Inne wyzwania dotyczą zbyt późnego rozpoznania niewydolności serca, braku ciągłości opieki nad pacjentami po wypisaniu ze szpitala (braku opieki koordynowanej) i odpowiedniego monitoringu, czy ograniczonego dostępu do niektórych nowoczesnych terapii. Eksperci czekają na reaktywację KONS.</span></div>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span>Jednym największych problemów z jakimi mierzy się polski system opieki zdrowotnej w obszarze niewydolności serca, jest nadmierna liczba hospitalizacji, która wynika głównie z zaostrzenia cech NS &#8211; średnia wartość wskaźnika liczby hospitalizacji z powodu NS w Polsce w przeliczeniu na liczbę mieszkańców jest niemal 3-krotnie wyższa niż średnia dla pozostałych krajów OECD<sup>1</sup> . Inne wyzwania dotyczą zbyt późnego rozpoznania niewydolności serca, braku ciągłości opieki nad pacjentami po wypisaniu ze szpitala (braku opieki koordynowanej) i odpowiedniego monitoringu, czy ograniczonego dostępu do niektórych nowoczesnych terapii. Eksperci czekają na reaktywację KONS.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span>W dniach 7-8 czerwca 2024 r. w Warszawie podczas tegorocznej Konferencji naukowej Asocjacji Niewydolności Serca PTK, spotkali się eksperci z całej Polski zajmujący się diagnostyką i leczeniem tej jednostki chorobowej. Niewydolność serca (NS) to wyzwanie globalne, szczególnie widoczne w starzejących się społeczeństwach, takich jak Polska, gdzie schorzenie to odpowiada za największą liczbę zgonów wśród chorób sercowo-naczyniowych. Kluczem do opanowania epidemii niewydolności serca, jest wczesne rozpoznanie czynników ryzyka i wdrożenie skutecznej interwencji w zakresie zmiany stylu życiu, farmakoterapii i leczenia zabiegowego oraz opieka koordynowana i monitoring chorych po opuszczeniu szpitala.</span></div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><span><strong>Aktualne wyzwania w NS</strong></span></div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><span>Z niewydolnością serca (NS) w Polsce żyje ponad 1,2 mln. osób, chorują coraz młodsze osoby, najczęściej dotyka jednak ona osób po 60 r.ż. Niewydolność serca jest konsekwencją wielu schorzeń, w szczególności sercowo-naczyniowych tj. cukrzyca, miażdżyca, nadciśnienie tętnicze, otyłość, przebyte zawały serca czy wady zastawkowe serca.</span></div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><span><em>&#8211; Dlatego tak ważna jest czujność lekarzy rodzinnych i specjalistów pozwalająca na wczesne podjęcie interwencji w zakresie zapobiegania rozwojowi niewydolności serca lub jej wczesnego wykrycia i skutecznego leczenia, w celu zapobiegania jej rozwojowi i ciężkim powikłaniom, w tym przedwczesnym zgonom.</em> – podkreśliła <strong>prof. Agnieszka Pawlak</strong>, przewodnicząca Asocjacji Niewydolności Serca PTK.</span></div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><span>Jednym największych problemów z jakimi mierzy się polski system opieki zdrowotnej w tym obszarze, jest nadmierna liczba hospitalizacji, która wynika głównie z zaostrzenia cech NS &#8211; średnia wartość wskaźnika liczby hospitalizacji z powodu NS w Polsce w przeliczeniu na liczbę mieszkańców jest niemal 3-krotnie wyższa niż średnia dla pozostałych krajów OECD<sup>1</sup> . Inne wyzwania dotyczą zbyt późnego rozpoznania niewydolności serca, braku ciągłości opieki nad pacjentami po wypisaniu ze szpitala (braku opieki koordynowanej) i odpowiedniego monitoringu, czy ograniczonego dostępu do niektórych nowoczesnych terapii.</span></div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><span>Eksperci podkreślają, że hospitalizacje mogłyby być zastąpione przez lepszą opiekę ambulatoryjną lub hospitalizacje jednodniowe, co zmniejszyłoby obciążenie dla systemu opieki zdrowotnej, przy jednoczesnym poprawieniu monitoringu stanu zdrowia chorych – usprawnieniu telemonitoringu oraz opieki domowej nad chorymi.</span></div>
<div class="default-style" style="text-align: justify;"> </div>
<div class="default-style" style="text-align: justify;"><span><em>&#8211; Pomiędzy rokiem 2014 a 2019 mieliśmy do czynienia z bardzo dużym, bo 41% wzrostem hospitalizacji, wynikającym głównie z zaostrzenia cech niewydolności serca, co oczywiście powoduje bardzo duże zwiększenie nakładów finansowych na leczenie chorych, a jednocześnie nie przyczynia się do zmniejszenia umieralności w tej grupie pacjentów</em>. – wskazał podczas Konferencji Asocjacji Niewydolności Serca PTK<strong> prof. Adam Witkowski, pełnomocnik ds. Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia.</strong></span></div>
<div class="default-style" style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><span><strong>Czy czeka nas powrót KONS?</strong></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span>Jednym z rozwiązań systemowych, które mają poprawić sytuację pacjentów z niewydolnością  serca jest Narodowy Program Chorób Układu Krążenia (ChUK), który zaplanowany jest na 10 lat, do 2032 roku, a jego celem jest obniżenie zachorowalności i umieralności z powodu chorób układu krążenia, zmniejszenie różnic regionalnych w zachorowalności, umieralności, zredukowanie wpływu klasycznych czynników ryzyka chorób układu krążenia oraz poprawa organizacji opieki nad pacjentami i wykorzystanie potencjału badań naukowych w kardiologii. Te wszystkie działania będą realizowane w 5 obszarach: inwestycje w kadry, inwestycje w edukację, profilaktykę i styl życia, inwestycje w pacjenta, inwestycje w naukę i innowacje oraz obszar piąty, inwestycje w system opieki kardiologicznej.</span></div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><span><em>&#8211; W Program ChUK jest miejsce dla pacjentów z niewydolnością serca, a nawet bym powiedział, że duża część tego programu jest przeznaczona na leczenie i diagnostykę pacjentów z niewydolnością serca, zarówno w sensie obecnie realizowanych działań, jak i zaplanowanych</em>. <em>Nie możemy spocząć na laurach, trzeba zaadresować wyzwania, dlatego chcielibyśmy wrócić do koncepcji koordynowanej, kompleksowej opieki nad pacjentami z niewydolnością serca, czyli do programu KONS. </em>– dodał <strong>prof. Adam Witkowski.</strong></span></div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><span><strong>Program KONS</strong> pierwotnie miał ruszyć w latach 2018/2019, ukazało się dedykowane rozporządzenie ministra zdrowia, jednak z różnych przyczyn, w szczególności z powodu wybuchu pandemii koronawirusa, nie doszło do realizacji programu. Obecnie nastąpił powrót do idei KONS w ramach Programu ChUK, kierownikiem tego projektu jest <strong>prof. Jadwiga Nessler</strong>, członek zarządu Asocjacji Niewydolności Serca PTK, która koordynowała pilotaż KONS.</span></div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><span>Podczas Konferencji Asocjacji Niewydolności Serca PTK, eksperci podkreślili, że <strong>reaktywacja programu KONS </strong>ma zapewnić ciągłość opieki i jej koordynację dla pacjentów, którzy zostali wypisani ze szpitala, podobnie jak ma to miejsce w opiece pozawałowej (KOS-zawał). Celem KONS jest wdrożenie kompleksowej opieki, dostępu do wszystkich świadczeń jakie są niezbędne dla pacjentów z niewydolnością serca, realizowanych w ramach współpracy wielospecjalistycznej i przy aktywnym wsparciu ze strony szpitali dla opieki ambulatoryjnej i POZ. Trzeba pamiętać, że pacjent z NS to pacjent z wielochorobowością, który powinien być kompleksowo zaopatrzony.</span></div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><span><em>&#8211; Chcemy zaplanować indywidualną opiekę medyczną dla każdego pacjenta z niewydolnością serca, położyć nacisk na opiekę ambulatoryjną i jednodniową, szczególnie u chorych z zaostrzeniem cech niewydolności serca i wreszcie zapewnić aktywny nadzór nad pacjentem stabilnym w podstawowej opiece zdrowotnej i poprzez telemonitoring</em>. – dodał <strong>prof. Adam Witkowski.</strong></span></div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><span>Ścieżka dla pacjentów z niewydolnością serca znalazła się także w Krajowej Sieci Kardiologicznej. Do marca 2024 roku włączono do niej ponad 28 000 pacjentów.</span></div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><span><strong>Edukacja pacjentów i lekarzy</strong></span></div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><span>Obok rozwiązań systemowych, które są wdrażane dla pacjentów z niewydolnością serca w Polsce, niezwykle ważnym aspektem jest edukacja lekarzy oraz chorych, zarówno na etapie pobytu w szpitalu czy podczas konsultacji, ale również, a wręcz szczególnie, po powrocie pacjenta do domu. &#8211; <em>Pacjent zostaje wówczas sam ze swoją chorobą, dlatego powinien wiedzieć jak monitorować stan swojego zdrowia, jak unikać zaostrzenia, ale też rozpoznać wcześniej objawy dekompensacji, a także posiadać umiejętność modyfikacji leczenia diuretycznego w zależności od objawów przewodnienia organizmu. Tutaj z pomocą przychodzi „Kardiolinia”, Centrum Edukacji i Wsparcia Pacjenta z Niewydolnością Serca, uruchomione 20 maja przez Asocjację Niewydolności Sera PTK. Dobrze przeprowadzona edukacja</em><em> jest w stanie zredukować zasadniczo nawrotowe hospitalizacje, ponieważ jedną z ich przyczyn jest nieprawidłowa retencja płynów. Dlatego w ramach „Kardiolinii” edukatorki – pielęgniarki niewydolności serca, przede wszystkim, uczą, jak monitorować objawy niewydolności serca, modyfikować leczeni diuretyczne i styl życia</em>. – zaznaczyła <strong>prof. Agnieszka Pawlak.</strong></span></div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><span>W ramach „Kardiolinii”, czyli platformy edukacyjnej z systemem zapisów online, pacjent lub osoba bliska może wybrać termin porady, a Edukator dzwoni do niego we skazanym czasie i odpowiada na pytania, wyjaśnia wątpliwości pacjenta oraz edukuje na temat najważniejszych aspektów jakości życia z niewydolnością serca.</span></div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><span>Podnoszeniu świadomości NS wśród lekarzy oraz pacjentów, szczególnie z grup ryzyka, były poświęcone tegoroczne Europejskie Dni Świadomości Niewydolności Serca, które w Polsce odbyły się pod hasłem:<em> „Serce bije na alarm – może potrzebować Twojej pomocy</em>. Wykryj niewydolność serca”. Jak podkreślał <strong>prof. Paweł Rubiś</strong>, przewodniczący elekt Asocjacji Niewydolności Serca PTK, przekaz Dni kierowany był głownie do lekarzy pierwszego kontaktu (POZ), gdyż to oni mają najczęściej do czynienia z pacjentami z chorobami przewlekłymi. Z jednej strony celem zwiększonej czujności lekarza POZ ma być wczesne rozpoznanie symptomów niewydolności serca oraz monitoring pacjentów z grup ryzyka takich jak np. cukrzyca, choroba wieńcowa, otyłość, a z drugiej strony istotna jest poprawa jakości życia, czyli funkcjonowania pacjenta, co przekłada się też na lepsze rokowania. Jakość życia rozumiana jest szeroko, przede wszystkim jako pozbycie się dokuczliwych objawów, męczliwości, duszności wysiłkowej, nawracających zaostrzeń i obrzęków.</span></div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><span>&#8211;<em> Ma to niebagatelne znaczenie zważywszy na fakt, że postępowanie terapeutyczne jest kontynuowane po wypisie pacjenta ze szpitala, a chorego często dalej prowadzi lekarz rodzinny. Jeśli pacjent nie jest dobrze zaopiekowany, to aż u 40% z nich w ciągu 60 dni od wyjścia ze szpitala występuje konieczność ponownej hospitalizacji lub innej interwencji medycznej, co zwiększa ryzyko zgonu. </em>– alarmował podczas Dni Świadomości Niewydolności Serca<strong> dr Mateusz Sokolski</strong>, HFA Young Committee Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego.</span></div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><span><strong>Europejska Sieć Ośrodków Referencyjnych</p>
<p></strong></span><span>Asocjacja Niewydolności Serca we współpracy z Europejskim Towarzystwem Kardiologicznym rozwija sieć certyfikowanych ośrodków niewydolności serca w ramach projektu ICARE-HF, którego celem jest poprawa wyników leczenia pacjentów poprzez podnoszenie standardów opieki w placówkach i docenianie tych, które stosują najlepsze praktyki. ICARe-HF ocenia funkcjonowanie poszczególnych ośrodków, instytucji i klinik w oparciu o uznane standardy opieki, wytyczne ESC i dane naukowe. <em>&#8211; W minionym tygodniu Asocjacja rozesłała zaproszenia do dołączenia do projektu wraz z pakietem informacji i dokumentów do ekspertów i klinik NS w całym kraju. Zachęcamy do wspólnego budowania najwyższej jakości opieki nad pacjentami z niewydolnością serca w Polsce.</em> – apeluje<strong> prof. Agnieszka Pawlak.</strong></span></div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><em>Jeśli chcesz zgłosić Placówkę do projektu ICARE-HF lub masz pytania napisz na adres: <a class="mailto-link" href="mailto:biuro@niewydolnosc-serca.pl" target="_blank" rel="noopener">biuro@niewydolnosc-serca.pl</a></em></div>
<div class="default-style" style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"> </div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-size: 8pt;"><sup>1</sup> OECD. Health at a Glance 2021: OECD Indicators. 2021<br />źrodło: ANS PTK</span></div>
<div> </div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://medicalpress.pl/system/czas-na-reaktywacje-programu-opieki-koordynowanej-nad-pacjentami-z-niewydolnoscia-serca/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Tylko dostęp do mniej obciążających terapii pozwoli normalnie żyć i ze spokojem patrzeć w przyszłość pacjentom z aHUS</title>
		<link>https://medicalpress.pl/system/pacjent/tylko-dostep-do-mniej-obciazajacych-terapii-pozwoli-normalnie-zyc-i-ze-spokojem-patrzec-w-przyszlosc-pacjentom-z-ahus/</link>
					<comments>https://medicalpress.pl/system/pacjent/tylko-dostep-do-mniej-obciazajacych-terapii-pozwoli-normalnie-zyc-i-ze-spokojem-patrzec-w-przyszlosc-pacjentom-z-ahus/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja Medicalpress]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 27 Apr 2023 10:18:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Pacjent]]></category>
		<category><![CDATA[aHUS]]></category>
		<category><![CDATA[atypowyzespółhemolityczno-mocznicowy]]></category>
		<category><![CDATA[chorobygenetyczne]]></category>
		<category><![CDATA[chorobynerek]]></category>
		<category><![CDATA[chorobyrzadkie]]></category>
		<category><![CDATA[ekulizumab]]></category>
		<category><![CDATA[hospitalizacje]]></category>
		<category><![CDATA[medicalpress]]></category>
		<category><![CDATA[mikroangiopatiazakrzepowa]]></category>
		<category><![CDATA[nadciśnienietętnicze]]></category>
		<category><![CDATA[napadypadaczkowe]]></category>
		<category><![CDATA[rawulizumab]]></category>
		<category><![CDATA[TMA]]></category>
		<category><![CDATA[udar]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://medical.test-devs.com/bez-kategorii/tylko-dostep-do-mniej-obciazajacych-terapii-pozwoli-normalnie-zyc-i-ze-spokojem-patrzec-w-przyszlosc-pacjentom-z-ahus/</guid>

					<description><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Nagłe i postępujące epizody mikroangiopatii zakrzepowej (TMA) spowodowane niekontrolowaną aktywacją układu dopełniacza prowadzącą do upośledzenia czynności nerek, nadciśnienia tętniczego, napadu padaczkowego czy udaru oraz liczne hospitalizacje to codzienność pacjentów cierpiących na ultrarzadką chorobę genetyczną - atypowy zespół hemolityczno-mocznicowy. </p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Nagłe i postępujące epizody mikroangiopatii zakrzepowej (TMA) spowodowane niekontrolowaną aktywacją układu dopełniacza prowadzącą do upośledzenia czynności nerek, nadciśnienia tętniczego, napadu padaczkowego czy udaru oraz liczne hospitalizacje to codzienność pacjentów cierpiących na ultrarzadką chorobę genetyczną &#8211; atypowy zespół hemolityczno-mocznicowy. </p>
<div style="text-align: justify;">
<blockquote>
<p><em><span style="font-weight: 400;">Dziś życie naszych dzieci a tym samym i nasze podporządkowane jest co dwutygodniowym wlewom, podczas gdy ich rówieśnicy w innych krajach Unii Europejskiej, którzy mają dostęp do mniej obciążających terapii, mogą normalnie żyć, funkcjonować i cieszyć się życiem.</span></em> <em><span style="font-weight: 400;">W przypadku dzieci każde podanie leku i wizyta w szpitalu to nie tylko nieobecności i zaległości w szkole. To przede wszystkim ogromny stres i ból związany z wielokrotnymi wkłuciami. Częste wkłucia prowadzą do zrostów w żyłach, które w przypadku chorób nerek są na wagę złota. Ewentualne hemodializy, których nasze dzieci na jakimś etapie mogą potrzebować, by przeżyć, wymagają drożnych żył. Poza tym wielokrotnie kłute żyły są tak słabe, że często pękają. Każdy rodzic wie, jaki to stres dla dziecka być kłutym kilka razy z rzędu.</span></em><span style="font-weight: 400;"> – zwraca uwagę Zofia Lisiecka prezes Stowarzyszenia na Rzecz Chorych na aHUS, mama pacjentki z aHUS. Dostęp do mniej obciążających i rzadziej podawanej terapii pozwoli pacjentom z aHUS normalnie żyć, a my, rodzice dzieci z aHUS, z większym spokojem będziemy patrzeć w przyszłość naszą i naszych dzieci nie martwiąc się o to, czy jak dojdzie do zaostrzenia choroby i niezbędne będą dializy to żyły naszych dzieci będą nadal drożne na tyle, by te dializy były możliwe &#8211; apeluje Lisiecka.</span></p>
</blockquote>
<p><span style="font-weight: 400;">Atypowy zespół hemolityczno-mocznicowy (w skrócie aHUS) to ultrarzadka choroba, spowodowana niekontrolowaną aktywacją układu dopełniacza, która niszczy nerki, serce, mózg. Atypowy zespół hemolityczno-mocznicowy charakteryzuje się nagłymi i postępującymi epizodami mikroangiopatii zakrzepowej (TMA), które mogą prowadzić do niewydolności nerek, niedokrwistości, małopłytkowości, udaru mózgu i innych poważnych powikłań. To zagrażające życiu zaburzenie może spowodować nieodwracalne uszkodzenia w organizmie chorego, dlatego ważna jest szybka diagnoza i wprowadzenie odpowiedniego leczenia. </p>
<p></span><span style="font-weight: 400;">W leczeniu atypowego zespołu hemolityczno-mocznicowego zarejestrowane są dwa leki hamujące czynnik C5 układu dopełniacza – ekulizumab i rawulizumab. Cztery razy dłużej działający rawulizumab dla polskich pacjentów niestety jest niedostępny, pomimo że jest refundowany w wielu innych krajach Unii Europejskiej, w których stosuje się mniej obciążającą terapię podawaną dużo rzadziej, dzięki czemu pacjent i jego rodzina mogą normalnie funkcjonować w społeczeństwie.</p>
<p></span><span style="font-weight: 400;">W Polsce pacjenci co dwa tygodnie muszą przyjeżdżać do szpitala na leczenie wlewami, a to wiąże się dezorganizacją życia – począwszy od dzieci, które chodzą do szkoły i przez leczenie zmuszone są do opuszczania zajęć i związanych z tym zaległości, aż po rodziców, którzy notorycznie muszą brać urlopy, zwolnienia. Problem dotyczy również dorosłych pacjentów. Obciążająca terapia wpływa na życie całej rodziny. Bo niestety po wlewach chorzy nie są w stanie sami wrócić do domu. Dlatego dodatkowo również bliscy pacjenta muszą zwalniać się z pracy. Dlatego jeżeli choruje jeden z członków rodziny, tak naprawdę zaangażowani są wszyscy. </span></p>
<blockquote>
<p><em><span style="font-weight: 400;">Dzieci z aHUS tylko przez to, że co dwa tygodnie muszą przyjechać do szpitala na podanie leku tracą w skali roku około miesiąca nauki. To bardzo dużo, zwłaszcza że nie są to jedyne nieobecności, które generuje choroba. Każda wizyta w szpitalu to również ryzyko infekcji, ale też ogromne obciążenie psychiczne dla dziecka</span></em><span style="font-weight: 400;"> – zwraca uwaga Lisiecka.</span><em><span style="font-weight: 400;"> Dla wielu pacjentów zwłaszcza tych, którzy mieli bardzo ciężki przebieg początku choroby i kilka lat spędzili w szpitalu, każde wejście do szpitala, każde wkłucie powoduje ponowną traumę, przypominając ciężkie doświadczenia z przeszłości. Pamiętajmy, że pierwszy rzut choroby jest często dramatyczny, jest walką o życie, bo pacjenci często są w fatalnym stanie  </span></em><span style="font-weight: 400;">– dodaje Lisiecka. </span></p>
</blockquote>
<p><span style="font-weight: 400;">U niektórych pacjentów by móc podać lek zakłada się porty naczyniowe, jednak jest to rozwiązanie tymczasowe i niestety generujące dodatkowe obciążenie dla pacjentów.  Warunkiem zachowania właściwości sprężystych membrany portu jest używanie do jej nakłuwania wyłącznie specjalnie do tego celu przeznaczonych igieł, które nie przecinają silikonowych włókien membrany, a jedynie je rozwarstwiają.</span><em><span style="font-weight: 400;"> </span></em></p>
<blockquote>
<p><em><span style="font-weight: 400;">Niestety nie zawsze takie igły są dostępne w ośrodku, więc muszę mieć zawsze swoją –</span></em><span style="font-weight: 400;"> mówi Adrianna pacjentka z aHUS</span><em><span style="font-weight: 400;">&#8211; Kiedyś stresowałam się przed każdym podaniem, bo żyły pękały, ale też dziś boję się cały czas. Mała nieuwaga personelu, zanieczyszczenie może doprowadzić do zakażenia i sepsy, która będzie dla mnie śmiertelna w skutkach</span></em><span style="font-weight: 400;"> – dodaje.</span></p>
</blockquote>
<blockquote>
<p><em><span style="font-weight: 400;">Port naczyniowy może być używany przez wiele miesięcy, tak jak ma to miejsce w onkologii, ale nie lat. A w przypadku większości pacjentów z aHUS leczenie jest leczeniem przewlekłym stosowanym do końca życia pacjenta </span></em><span style="font-weight: 400;">– podkreśla Zofia Lisiecka. </span></p>
</blockquote>
<blockquote>
<p><em><span style="font-weight: 400;">Nasze życie jest całkowicie podporządkowane chorobie naszego syna, a codzienne funkcjonowanie skupione wokół stosowanego u niego leczenia. To jest dla nas najważniejsze i nigdy nawet przez myśl nam nie przyszło, aby się poddać. Zawsze staraliśmy się i będziemy starać o polepszenie jakości życia naszego dziecka. Oczywiście jest to obarczone wieloma wyrzeczeniami, gdyż każde podanie leku wymaga co dwutygodniowej wizyty w szpitalu, a to wiąże się choćby z nieobecnością w pracy i absencjami syna w szkole. Zazwyczaj jest ona jednodniowa, ale w przypadku pogorszenia stanu zdrowia bywa dłuższa.</span></em> <em><span style="font-weight: 400;">Co dwa tygodnie dziecko musi nadrabiać szkolne nieobecności, a jedno z rodziców zwalniać się z pracy, by sprawować nad nim opiekę. Nie wszyscy mają komfort mieszkania blisko szpitala, są pacjenci, którzy na podanie leku zmuszeni są dojeżdżać wiele kilometrów. To wiążę się nie tylko z nieobecnością w szkole czy pracy, ale również z koniecznością ponoszenia dodatkowych, często nie małych w dzisiejszych czasach kosztów, związanych z każdorazową wyprawą na leczenie do szpitala </span></em><span style="font-weight: 400;">&#8211; podkreśla Paweł Dreschel, którego syn choruje na aHUS. </span><em><span style="font-weight: 400;">Ponadto nie trzeba dodawać jak trudno znaleźć pracodawców bez przeszkód zatrudniających osoby, które przez cały czas muszą zwalniać się z pracy. A tak przecież być nie musi, bo medycyna się rozwija i są już możliwości do zmiany życia pacjentów z aHUS na lepsze…  – dodaje.</span></em></p>
</blockquote>
<p><span style="font-weight: 400;">Rozwiązaniem mogłaby być stosowana w aHUS mniej obciążająca i wymagająca mniejszej liczby iniekcji leku, nowoczesna terapia rawulizumabem, która jest równie skuteczna, jak aktualnie stosowany ekulizumab, ale pozwala zredukować liczbę podań, dając pacjentowi czas na regenerację organizmu.</span></p>
<blockquote>
<p><em><span style="font-weight: 400;">Rawulizumab podawany jest u osób &gt;20 kg raz na 8 tygodni, a u dzieci &lt;20 kg raz na 4 tygodnie, co oprócz poprawy jakości życia naszych pacjentów przekłada się na znaczne oszczędności dla systemu opieki zdrowotnej w postaci czterokrotnego zmniejszenia kosztów obsługi chorego, w tym kosztów wizyt, podań leku czy zaangażowania personelu medycznego. Czekamy od roku na jego wprowadzenie w postaci programu lekowego i mamy nadzieję, że w tym roku to się wreszcie stanie</span></em><span style="font-weight: 400;"> – podkreśla prof. Aleksandra Żurowska, kierownik Katedry i Kliniki Pediatrii, Nefrologii i Nadciśnienia Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. </span></p>
</blockquote>
<p><em><span style="font-weight: 400;">To niewątpliwie diametralnie</span></em> <em><span style="font-weight: 400;">zmieniłoby życie pacjentów. Wreszcie rodziny z aHUS przestałyby być „niewolnikami” tej choroby. Dzięki ekulizumabowi nasze dzieci żyją, ale dzięki rawulizumabowi będą mogły żyć normalnie</span></em><span style="font-weight: 400;"> – puentuje Zofia Lisiecka.  </span></p>
<p></p>
<p><span style="font-weight: 400; font-size: 8pt;">źródło: Compass PR</span></p>
<p><br style="font-weight: 400;" /><br style="font-weight: 400;" /></div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://medicalpress.pl/system/pacjent/tylko-dostep-do-mniej-obciazajacych-terapii-pozwoli-normalnie-zyc-i-ze-spokojem-patrzec-w-przyszlosc-pacjentom-z-ahus/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Tylko dostęp do mniej obciążających terapii pozwoli normalnie żyć i ze spokojem patrzeć w przyszłość pacjentom z aHUS</title>
		<link>https://medicalpress.pl/system/pacjent/tylko-dostep-do-mniej-obciazajacych-terapii-pozwoli-normalnie-zyc-i-ze-spokojem-patrzec-w-przyszlosc-pacjentom-z-ahus-2/</link>
					<comments>https://medicalpress.pl/system/pacjent/tylko-dostep-do-mniej-obciazajacych-terapii-pozwoli-normalnie-zyc-i-ze-spokojem-patrzec-w-przyszlosc-pacjentom-z-ahus-2/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja Medicalpress]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 27 Apr 2023 10:18:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Pacjent]]></category>
		<category><![CDATA[aHUS]]></category>
		<category><![CDATA[atypowyzespółhemolityczno-mocznicowy]]></category>
		<category><![CDATA[chorobygenetyczne]]></category>
		<category><![CDATA[chorobynerek]]></category>
		<category><![CDATA[chorobyrzadkie]]></category>
		<category><![CDATA[ekulizumab]]></category>
		<category><![CDATA[hospitalizacje]]></category>
		<category><![CDATA[medicalpress]]></category>
		<category><![CDATA[mikroangiopatiazakrzepowa]]></category>
		<category><![CDATA[nadciśnienietętnicze]]></category>
		<category><![CDATA[napadypadaczkowe]]></category>
		<category><![CDATA[rawulizumab]]></category>
		<category><![CDATA[TMA]]></category>
		<category><![CDATA[udar]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://medical.test-devs.com/bez-kategorii/tylko-dostep-do-mniej-obciazajacych-terapii-pozwoli-normalnie-zyc-i-ze-spokojem-patrzec-w-przyszlosc-pacjentom-z-ahus-2/</guid>

					<description><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Nagłe i postępujące epizody mikroangiopatii zakrzepowej (TMA) spowodowane niekontrolowaną aktywacją układu dopełniacza prowadzącą do upośledzenia czynności nerek, nadciśnienia tętniczego, napadu padaczkowego czy udaru oraz liczne hospitalizacje to codzienność pacjentów cierpiących na ultrarzadką chorobę genetyczną - atypowy zespół hemolityczno-mocznicowy. </p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Nagłe i postępujące epizody mikroangiopatii zakrzepowej (TMA) spowodowane niekontrolowaną aktywacją układu dopełniacza prowadzącą do upośledzenia czynności nerek, nadciśnienia tętniczego, napadu padaczkowego czy udaru oraz liczne hospitalizacje to codzienność pacjentów cierpiących na ultrarzadką chorobę genetyczną &#8211; atypowy zespół hemolityczno-mocznicowy. </p>
<div style="text-align: justify;">
<blockquote>
<p><em><span style="font-weight: 400;">Dziś życie naszych dzieci a tym samym i nasze podporządkowane jest co dwutygodniowym wlewom, podczas gdy ich rówieśnicy w innych krajach Unii Europejskiej, którzy mają dostęp do mniej obciążających terapii, mogą normalnie żyć, funkcjonować i cieszyć się życiem.</span></em> <em><span style="font-weight: 400;">W przypadku dzieci każde podanie leku i wizyta w szpitalu to nie tylko nieobecności i zaległości w szkole. To przede wszystkim ogromny stres i ból związany z wielokrotnymi wkłuciami. Częste wkłucia prowadzą do zrostów w żyłach, które w przypadku chorób nerek są na wagę złota. Ewentualne hemodializy, których nasze dzieci na jakimś etapie mogą potrzebować, by przeżyć, wymagają drożnych żył. Poza tym wielokrotnie kłute żyły są tak słabe, że często pękają. Każdy rodzic wie, jaki to stres dla dziecka być kłutym kilka razy z rzędu.</span></em><span style="font-weight: 400;"> – zwraca uwagę Zofia Lisiecka prezes Stowarzyszenia na Rzecz Chorych na aHUS, mama pacjentki z aHUS. Dostęp do mniej obciążających i rzadziej podawanej terapii pozwoli pacjentom z aHUS normalnie żyć, a my, rodzice dzieci z aHUS, z większym spokojem będziemy patrzeć w przyszłość naszą i naszych dzieci nie martwiąc się o to, czy jak dojdzie do zaostrzenia choroby i niezbędne będą dializy to żyły naszych dzieci będą nadal drożne na tyle, by te dializy były możliwe &#8211; apeluje Lisiecka.</span></p>
</blockquote>
<p><span style="font-weight: 400;">Atypowy zespół hemolityczno-mocznicowy (w skrócie aHUS) to ultrarzadka choroba, spowodowana niekontrolowaną aktywacją układu dopełniacza, która niszczy nerki, serce, mózg. Atypowy zespół hemolityczno-mocznicowy charakteryzuje się nagłymi i postępującymi epizodami mikroangiopatii zakrzepowej (TMA), które mogą prowadzić do niewydolności nerek, niedokrwistości, małopłytkowości, udaru mózgu i innych poważnych powikłań. To zagrażające życiu zaburzenie może spowodować nieodwracalne uszkodzenia w organizmie chorego, dlatego ważna jest szybka diagnoza i wprowadzenie odpowiedniego leczenia. </p>
<p></span><span style="font-weight: 400;">W leczeniu atypowego zespołu hemolityczno-mocznicowego zarejestrowane są dwa leki hamujące czynnik C5 układu dopełniacza – ekulizumab i rawulizumab. Cztery razy dłużej działający rawulizumab dla polskich pacjentów niestety jest niedostępny, pomimo że jest refundowany w wielu innych krajach Unii Europejskiej, w których stosuje się mniej obciążającą terapię podawaną dużo rzadziej, dzięki czemu pacjent i jego rodzina mogą normalnie funkcjonować w społeczeństwie.</p>
<p></span><span style="font-weight: 400;">W Polsce pacjenci co dwa tygodnie muszą przyjeżdżać do szpitala na leczenie wlewami, a to wiąże się dezorganizacją życia – począwszy od dzieci, które chodzą do szkoły i przez leczenie zmuszone są do opuszczania zajęć i związanych z tym zaległości, aż po rodziców, którzy notorycznie muszą brać urlopy, zwolnienia. Problem dotyczy również dorosłych pacjentów. Obciążająca terapia wpływa na życie całej rodziny. Bo niestety po wlewach chorzy nie są w stanie sami wrócić do domu. Dlatego dodatkowo również bliscy pacjenta muszą zwalniać się z pracy. Dlatego jeżeli choruje jeden z członków rodziny, tak naprawdę zaangażowani są wszyscy. </span></p>
<blockquote>
<p><em><span style="font-weight: 400;">Dzieci z aHUS tylko przez to, że co dwa tygodnie muszą przyjechać do szpitala na podanie leku tracą w skali roku około miesiąca nauki. To bardzo dużo, zwłaszcza że nie są to jedyne nieobecności, które generuje choroba. Każda wizyta w szpitalu to również ryzyko infekcji, ale też ogromne obciążenie psychiczne dla dziecka</span></em><span style="font-weight: 400;"> – zwraca uwaga Lisiecka.</span><em><span style="font-weight: 400;"> Dla wielu pacjentów zwłaszcza tych, którzy mieli bardzo ciężki przebieg początku choroby i kilka lat spędzili w szpitalu, każde wejście do szpitala, każde wkłucie powoduje ponowną traumę, przypominając ciężkie doświadczenia z przeszłości. Pamiętajmy, że pierwszy rzut choroby jest często dramatyczny, jest walką o życie, bo pacjenci często są w fatalnym stanie  </span></em><span style="font-weight: 400;">– dodaje Lisiecka. </span></p>
</blockquote>
<p><span style="font-weight: 400;">U niektórych pacjentów by móc podać lek zakłada się porty naczyniowe, jednak jest to rozwiązanie tymczasowe i niestety generujące dodatkowe obciążenie dla pacjentów.  Warunkiem zachowania właściwości sprężystych membrany portu jest używanie do jej nakłuwania wyłącznie specjalnie do tego celu przeznaczonych igieł, które nie przecinają silikonowych włókien membrany, a jedynie je rozwarstwiają.</span><em><span style="font-weight: 400;"> </span></em></p>
<blockquote>
<p><em><span style="font-weight: 400;">Niestety nie zawsze takie igły są dostępne w ośrodku, więc muszę mieć zawsze swoją –</span></em><span style="font-weight: 400;"> mówi Adrianna pacjentka z aHUS</span><em><span style="font-weight: 400;">&#8211; Kiedyś stresowałam się przed każdym podaniem, bo żyły pękały, ale też dziś boję się cały czas. Mała nieuwaga personelu, zanieczyszczenie może doprowadzić do zakażenia i sepsy, która będzie dla mnie śmiertelna w skutkach</span></em><span style="font-weight: 400;"> – dodaje.</span></p>
</blockquote>
<blockquote>
<p><em><span style="font-weight: 400;">Port naczyniowy może być używany przez wiele miesięcy, tak jak ma to miejsce w onkologii, ale nie lat. A w przypadku większości pacjentów z aHUS leczenie jest leczeniem przewlekłym stosowanym do końca życia pacjenta </span></em><span style="font-weight: 400;">– podkreśla Zofia Lisiecka. </span></p>
</blockquote>
<blockquote>
<p><em><span style="font-weight: 400;">Nasze życie jest całkowicie podporządkowane chorobie naszego syna, a codzienne funkcjonowanie skupione wokół stosowanego u niego leczenia. To jest dla nas najważniejsze i nigdy nawet przez myśl nam nie przyszło, aby się poddać. Zawsze staraliśmy się i będziemy starać o polepszenie jakości życia naszego dziecka. Oczywiście jest to obarczone wieloma wyrzeczeniami, gdyż każde podanie leku wymaga co dwutygodniowej wizyty w szpitalu, a to wiąże się choćby z nieobecnością w pracy i absencjami syna w szkole. Zazwyczaj jest ona jednodniowa, ale w przypadku pogorszenia stanu zdrowia bywa dłuższa.</span></em> <em><span style="font-weight: 400;">Co dwa tygodnie dziecko musi nadrabiać szkolne nieobecności, a jedno z rodziców zwalniać się z pracy, by sprawować nad nim opiekę. Nie wszyscy mają komfort mieszkania blisko szpitala, są pacjenci, którzy na podanie leku zmuszeni są dojeżdżać wiele kilometrów. To wiążę się nie tylko z nieobecnością w szkole czy pracy, ale również z koniecznością ponoszenia dodatkowych, często nie małych w dzisiejszych czasach kosztów, związanych z każdorazową wyprawą na leczenie do szpitala </span></em><span style="font-weight: 400;">&#8211; podkreśla Paweł Dreschel, którego syn choruje na aHUS. </span><em><span style="font-weight: 400;">Ponadto nie trzeba dodawać jak trudno znaleźć pracodawców bez przeszkód zatrudniających osoby, które przez cały czas muszą zwalniać się z pracy. A tak przecież być nie musi, bo medycyna się rozwija i są już możliwości do zmiany życia pacjentów z aHUS na lepsze…  – dodaje.</span></em></p>
</blockquote>
<p><span style="font-weight: 400;">Rozwiązaniem mogłaby być stosowana w aHUS mniej obciążająca i wymagająca mniejszej liczby iniekcji leku, nowoczesna terapia rawulizumabem, która jest równie skuteczna, jak aktualnie stosowany ekulizumab, ale pozwala zredukować liczbę podań, dając pacjentowi czas na regenerację organizmu.</span></p>
<blockquote>
<p><em><span style="font-weight: 400;">Rawulizumab podawany jest u osób &gt;20 kg raz na 8 tygodni, a u dzieci &lt;20 kg raz na 4 tygodnie, co oprócz poprawy jakości życia naszych pacjentów przekłada się na znaczne oszczędności dla systemu opieki zdrowotnej w postaci czterokrotnego zmniejszenia kosztów obsługi chorego, w tym kosztów wizyt, podań leku czy zaangażowania personelu medycznego. Czekamy od roku na jego wprowadzenie w postaci programu lekowego i mamy nadzieję, że w tym roku to się wreszcie stanie</span></em><span style="font-weight: 400;"> – podkreśla prof. Aleksandra Żurowska, kierownik Katedry i Kliniki Pediatrii, Nefrologii i Nadciśnienia Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. </span></p>
</blockquote>
<p><em><span style="font-weight: 400;">To niewątpliwie diametralnie</span></em> <em><span style="font-weight: 400;">zmieniłoby życie pacjentów. Wreszcie rodziny z aHUS przestałyby być „niewolnikami” tej choroby. Dzięki ekulizumabowi nasze dzieci żyją, ale dzięki rawulizumabowi będą mogły żyć normalnie</span></em><span style="font-weight: 400;"> – puentuje Zofia Lisiecka.  </span></p>
<p></p>
<p><span style="font-weight: 400; font-size: 8pt;">źródło: Compass PR</span></p>
<p><br style="font-weight: 400;" /><br style="font-weight: 400;" /></div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://medicalpress.pl/system/pacjent/tylko-dostep-do-mniej-obciazajacych-terapii-pozwoli-normalnie-zyc-i-ze-spokojem-patrzec-w-przyszlosc-pacjentom-z-ahus-2/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nowy wariant koronawirusa &#8211; co o nim wiemy</title>
		<link>https://medicalpress.pl/system/pacjent/nowy-wariant-koronawirusa-co-o-nim-wiemy/</link>
					<comments>https://medicalpress.pl/system/pacjent/nowy-wariant-koronawirusa-co-o-nim-wiemy/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja Medicalpress]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 13 Jul 2022 08:26:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Pacjent]]></category>
		<category><![CDATA[covid19]]></category>
		<category><![CDATA[hospitalizacje]]></category>
		<category><![CDATA[kolejnafala]]></category>
		<category><![CDATA[koronawirus]]></category>
		<category><![CDATA[maseczki]]></category>
		<category><![CDATA[medicalpress]]></category>
		<category><![CDATA[Omicron]]></category>
		<category><![CDATA[PiotrKuna]]></category>
		<category><![CDATA[polska]]></category>
		<category><![CDATA[zachorowania]]></category>
		<category><![CDATA[zakażenia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://medical.test-devs.com/bez-kategorii/nowy-wariant-koronawirusa-co-o-nim-wiemy/</guid>

					<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;">Nowy wariant SARS-CoV-2 coraz częściej gości jako główny temat w mediach. Prof. Piotr Kuna z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Wydziału Lekarskiego UM w Łodzi uspokaja. Jego zdaniem powodu do paniki nie ma - choć rosną statystyki zakażeń i zachorowań, to zgonów - nie. Wciąż jednak warto się zaszczepić. Dowiedz się, dlaczego.</div>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;">Nowy wariant SARS-CoV-2 coraz częściej gości jako główny temat w mediach. Prof. Piotr Kuna z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Wydziału Lekarskiego UM w Łodzi uspokaja. Jego zdaniem powodu do paniki nie ma &#8211; choć rosną statystyki zakażeń i zachorowań, to zgonów &#8211; nie. Wciąż jednak warto się zaszczepić. Dowiedz się, dlaczego.</div>
<div class="field--name-field-lead" style="text-align: justify;"><strong>Panie profesorze, bać się covid 2022, czy nie bać? Mam wrażenie, że właśnie nakręca się spirala medialnego straszenia&#8230;</strong></div>
<div class="clearfix text-formatted field field--name-body field--type-text-with-summary field--label-hidden field__item">
<p style="text-align: justify;">Spirala straszenia nakręca się i będzie się nakręcała. Wiele osób wciąż szuka sensacji w covidzie. Oprócz inflacji i wojny w Ukrainie jest to nadal bardzo atrakcyjny temat dziennikarski. Ludzi wciąż skutecznie straszy się tą chorobą. Widać &#8211; lubią być straszeni.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Jak tegoroczna odmiana choroby wygląda?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jest inna, nieporównywalna. Po pierwsze, wiemy naprawdę dużo na temat tej choroby. Po drugie mamy szczepionki. Jeśli ktoś zaszczepi się, ma ponad 95 proc. gwarancji, że nie rozwinie zapalenia płuc, nie umrze, nie trafi do szpitala. Mamy więc metody prewencji, z których możemy skorzystać w każdej chwili. Po trzecie, obecna postać wirusa &#8211; mówimy o wariancie omikron BA.5, a będą kolejne warianty, daje objawy takie jak przeziębienie lub grypa. W łagodniejszej postaci zachowuje się jak przeziębienie, czyli u chorego pojawia się ból gardła, katar, kaszel, w cięższej postaci daje objawy jak grypa: bóle mięśni, gorączkę, dreszcze, kaszel, katar, ból gardła, osłabienie.</p>
<p style="text-align: justify;">Inaczej jest, jeśli infekcja spowodowana wariantem omikron dotyka osób starszych, schorowanych, z wieloma chorobami przewlekłymi, źle leczonych, pacjentów z nowotworami, z osłabioną odpornością, z chorobami układu oddechowego. Niestety, u nich mogą wystąpić powikłania poinfekcyjne. Jednak powikłania poinfekcyjne, jakie są po covidzie, występują po każdej infekcji, po grypie też. To nic nowego.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czy nie zaskakuje pana, że mamy wzrost zachorowań latem?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Zaskakuje. Jeśli teraz, w lipcu, w Europie mamy wysyp zachorowań na covid, a wydawało się, że jest to wirus bardziej sezonowy, jesienno &#8211; wiosenny, widać, że zachowuje się inaczej. Zobaczymy, czy pik nastąpi w końcówce lipca i na początku sierpnia, a jak dzieci pójdą do szkół, będzie spokój. Może nawet byłoby dobrze, gdyby tak się stało, ale nie wiemy, jak sytuacja się rozwinie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czyli mamy się nie bać, żyć normalnie?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Mam wielu pacjentów, którzy mają mnóstwo obaw i pytają, podobnie jak pani. Podam przykład z życia, z ostatnich dni. Grupa kilkunastu przyjaciół wyjeżdża na urlop za granicę. Dziesięć osób nie stosuje się do żadnych zaleceń, nie nosi maseczek, nie trzyma dystansu, chodzi do restauracji, na dyskoteki. Dwie osoby noszą maseczki cały czas, używają płynu odkażającego, pilnują się na każdym kroku, unikają kontaktów z nieznanymi osobami. Wszyscy wracają do Polski i to te dwie osoby bardzo dbające o siebie zachorowały na covid!</p>
<p style="text-align: justify;">To pokazuje, jak złudna i nieprawdziwa jest nadzieja, że jak będziemy za wszelką cenę unikać wirusa, nie zachorujemy. Otóż zachorować może każdy. Dlatego cały czas mówię, że każdy powinien się zaszczepić. Mamy bardzo dobre dowody na wysoką skuteczność i autentyczne bezpieczeństwo szczepionek w stosunku do ryzyka, jeśli chodzi o ciężki przebieg COVID-19.</p>
<p style="text-align: justify;">Wciąż nie mamy swoistego leku na chorobę wywoływaną przez SARS-CoV-2. Żeby dobrze przejść infekcję, trzeba dbać o ogólny stan zdrowia, leczyć swoje choroby przewlekłe, kontrolować je, dobrze odżywiać się, ruszać się. A kiedy przyjdzie covid, zrobić sobie test antygenowy. Jeśli wynik będzie dodatni, poddać się autoizolacji, natychmiast zadzwonić do lekarza. Pić dużo płynów. Jedyny lek, który zapobiega dalszemu rozwojowi covid w razie infekcji i ma udowodnione naukowo działanie, to wziewny steryd budesonid. Można go podawać w nebulizacji.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Dlaczego w nebulizacji?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Bo to bardzo prosty sposób inhalowania leku. Małe dziecko, staruszek, osoba obłożnie chora będzie umiała to zrobić, wystarczy oddychać powstającym aerozolem. Jeśli ten lek zastosuje się od pierwszego dnia objawów, to według badań opublikowanych w czasopiśmie „Lancet” mamy o 91 proc. mniejsze ryzyko, że choroba rozwinie się w postać ciężką. Badania nad zastosowaniem budezonidu przeprowadzono na uniwersytecie w Oksfordzie. Dowiedziono, że podanie tego leku natychmiast po stwierdzeniu zakażenia SARS CoV-2 redukuje ryzyko rozwoju zapalenia płuc o ponad 90 proc. Leczenie powinno trwać 15 dni.</p>
<p style="text-align: justify;">Badanie zostało przerwane, bo dało tak doskonałe wyniki, że stwierdzono, iż niepodawanie tego leku jest błędem w sztuce i jest szkodliwe dla pacjenta. Tę metodę leczenia zaaprobowała Polska Agencja Oceny Technologii Medycznych.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Profesorze, a co z maseczkami? Na używanej zbyt długo maseczce – wystarczy 30 minut noszenia, by była ciepła i wilgotna – dotykanej nieumytymi rękami, rozwijają się bakterie i grzyby. Kto w Polsce zmienia maskę co pół godziny, skoro nawet w bogatej Szwajcarii okazało się to problemem? Tam na zlecenie magazynu konsumenckiego „K-Tipp” przebadano 20 jednorazowych masek używanych przez dojeżdżających do Zurychu. Na 11 znaleziono ponad 100 tys. kolonii bakteryjnych, na 3 – ponad milion! Na 14 mikrobiolodzy stwierdzili groźne gronkowce. Na 15 maskach wykryto pleśń i drożdże&#8230;</p>
<p></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Przecież podałem pani przykład tych dwunastu podróżników, który pokazuje, że w realnym życiu maseczki nie działają. Natomiast, oczywiście, że lekarze, pielęgniarki, jeśli w pracy stosują maski FP2, FP3, bardzo ściśle przylegające do twarzy, zmieniają je co dwie godziny, podkreślam &#8211; co dwie godziny &#8211; zmniejszają ryzyko zakażenia. Tylko kto zmienia maski tak często?</p>
<p style="text-align: justify;">Układ oddechowy musi się wietrzyć! Żyją w nim biliony bakterii i wirusów. Jeśli go nie wentylujemy, dochodzi do deregulacji i gorszych spraw niż ryzyko zachorowania na covid. Musimy mieć tego świadomość. Poza tym od pewnego czasu nie nosimy maseczek i zachorowań na covid oraz zgonów jest mniej, więc prawda jest bardziej złożona niż większości się to wydaje.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Obecne statystyki nie pokazują ciężkich przebiegów COVID, OIOM-y raczej nie pękają w szwach, a co ciekawe, omikron atakuje w krajach o bardzo wysokim współczynniku wyszczepienia&#8230;</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Dziś już wiemy, że sześć miesięcy po szczepieniu odporność na zakażenie wirusem SARS CoV-2 praktycznie znika. Najlepszą odporność na zachorowanie, rzędu 50 proc., mają osoby, które się zaszczepiły 3-4 razy i przechorowały COVID. Natomiast jeśli chodzi o odporność na ciężką postać, szczepionki mają ponad 90 proc. skuteczność.</p>
<p style="text-align: justify;">Powtórzę raz jeszcze, jeśli ktoś jest schorowany, starszy, każda infekcja może go rozłożyć. Z tego, co wiem, w statystykach covidowych raportowane są osoby, które trafiają na OIOM z powodu niewydolności oddechowej wywołanej różnymi chorobami, a przy okazji mają COVID-19. Nie jestem w stanie powiedzieć, na ile ta niewydolność jest swoista dla covid, a na ile jest to infekcyjne zaostrzenie choroby podstawowej. Dzisiejszy raport (red.: pon. 11.07.2022, dane z 10.07.) pokazuje ponad 284 zakażenia, w tym 263 zakażenia nowe, 21 przypadków ponownych. Wykonano 2390 testów, 309 dało wynik pozytywny, nikt nie zmarł. W ubiegłym tygodniu było ponad 1000 oficjalnych zakażeń. Oczywiście, że infekcji jest dużo więcej. Ale przebiegają tak łagodnie, że osoby, które badają się testem antygenowym, są zdziwione dodatnim wynikiem. Ci, którzy trafiają do mnie po takim domowym badaniu, mają świadomość, że wirus jest zakaźny, są odpowiedzialni, nie chcą zarażać innych, zostają przez 5-7 dni w domu i wszystko jest dobrze. Nie widzę powodu do paniki. Widzę powód do odpowiedzialnego zachowania każdego z nas.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Prof. Włodzimierz Gut prognozuje, że raczej nie będzie zgonów i hospitalizacji z powodu tej odmiany omikronu. Musimy jednak przyjąć do wiadomości, że ten wirus z nami zostanie. Szacuje się, że 90 proc. populacji zetknęło się z nim&#8230;</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Covid stanie się taką samą infekcją, jak grypa i inne infekcje dróg oddechowych. One kierują się swoimi prawami, są inne niż np. infekcje przewodu pokarmowego. Covid najbardziej można porównać do grypy. Stanie się taki jak ona. Szczepienia będą chronić przed najcięższym przebiegiem choroby, ale nie wierzę, żeby nas chroniły przed zachorowaniem. Musimy się oswoić z tym, że covid będzie z nami na zawsze.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czyli podsumowując: włączamy rozsądek, wyłączamy panikowanie.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Żyjmy normalnie. Wirus już raczej nie zabija. Dlatego nazywam go covid-2022. On się zmienił, jest bardziej zaraźliwy niż delta, ale nie zabija. Taka jest istota wirusa. Nie chodzi mu o zabicie gospodarza, chce się tylko rozmnażać.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 8pt;"><em>Źródło: Serwis Zdrowie</em></span></p>
</div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://medicalpress.pl/system/pacjent/nowy-wariant-koronawirusa-co-o-nim-wiemy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nowy wariant koronawirusa &#8211; co o nim wiemy</title>
		<link>https://medicalpress.pl/system/pacjent/nowy-wariant-koronawirusa-co-o-nim-wiemy-2/</link>
					<comments>https://medicalpress.pl/system/pacjent/nowy-wariant-koronawirusa-co-o-nim-wiemy-2/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja Medicalpress]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 13 Jul 2022 08:26:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Pacjent]]></category>
		<category><![CDATA[covid19]]></category>
		<category><![CDATA[hospitalizacje]]></category>
		<category><![CDATA[kolejnafala]]></category>
		<category><![CDATA[koronawirus]]></category>
		<category><![CDATA[maseczki]]></category>
		<category><![CDATA[medicalpress]]></category>
		<category><![CDATA[Omicron]]></category>
		<category><![CDATA[PiotrKuna]]></category>
		<category><![CDATA[polska]]></category>
		<category><![CDATA[zachorowania]]></category>
		<category><![CDATA[zakażenia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://medical.test-devs.com/bez-kategorii/nowy-wariant-koronawirusa-co-o-nim-wiemy-2/</guid>

					<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;">Nowy wariant SARS-CoV-2 coraz częściej gości jako główny temat w mediach. Prof. Piotr Kuna z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Wydziału Lekarskiego UM w Łodzi uspokaja. Jego zdaniem powodu do paniki nie ma - choć rosną statystyki zakażeń i zachorowań, to zgonów - nie. Wciąż jednak warto się zaszczepić. Dowiedz się, dlaczego.</div>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;">Nowy wariant SARS-CoV-2 coraz częściej gości jako główny temat w mediach. Prof. Piotr Kuna z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Wydziału Lekarskiego UM w Łodzi uspokaja. Jego zdaniem powodu do paniki nie ma &#8211; choć rosną statystyki zakażeń i zachorowań, to zgonów &#8211; nie. Wciąż jednak warto się zaszczepić. Dowiedz się, dlaczego.</div>
<div class="field--name-field-lead" style="text-align: justify;"><strong>Panie profesorze, bać się covid 2022, czy nie bać? Mam wrażenie, że właśnie nakręca się spirala medialnego straszenia&#8230;</strong></div>
<div class="clearfix text-formatted field field--name-body field--type-text-with-summary field--label-hidden field__item">
<p style="text-align: justify;">Spirala straszenia nakręca się i będzie się nakręcała. Wiele osób wciąż szuka sensacji w covidzie. Oprócz inflacji i wojny w Ukrainie jest to nadal bardzo atrakcyjny temat dziennikarski. Ludzi wciąż skutecznie straszy się tą chorobą. Widać &#8211; lubią być straszeni.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Jak tegoroczna odmiana choroby wygląda?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jest inna, nieporównywalna. Po pierwsze, wiemy naprawdę dużo na temat tej choroby. Po drugie mamy szczepionki. Jeśli ktoś zaszczepi się, ma ponad 95 proc. gwarancji, że nie rozwinie zapalenia płuc, nie umrze, nie trafi do szpitala. Mamy więc metody prewencji, z których możemy skorzystać w każdej chwili. Po trzecie, obecna postać wirusa &#8211; mówimy o wariancie omikron BA.5, a będą kolejne warianty, daje objawy takie jak przeziębienie lub grypa. W łagodniejszej postaci zachowuje się jak przeziębienie, czyli u chorego pojawia się ból gardła, katar, kaszel, w cięższej postaci daje objawy jak grypa: bóle mięśni, gorączkę, dreszcze, kaszel, katar, ból gardła, osłabienie.</p>
<p style="text-align: justify;">Inaczej jest, jeśli infekcja spowodowana wariantem omikron dotyka osób starszych, schorowanych, z wieloma chorobami przewlekłymi, źle leczonych, pacjentów z nowotworami, z osłabioną odpornością, z chorobami układu oddechowego. Niestety, u nich mogą wystąpić powikłania poinfekcyjne. Jednak powikłania poinfekcyjne, jakie są po covidzie, występują po każdej infekcji, po grypie też. To nic nowego.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czy nie zaskakuje pana, że mamy wzrost zachorowań latem?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Zaskakuje. Jeśli teraz, w lipcu, w Europie mamy wysyp zachorowań na covid, a wydawało się, że jest to wirus bardziej sezonowy, jesienno &#8211; wiosenny, widać, że zachowuje się inaczej. Zobaczymy, czy pik nastąpi w końcówce lipca i na początku sierpnia, a jak dzieci pójdą do szkół, będzie spokój. Może nawet byłoby dobrze, gdyby tak się stało, ale nie wiemy, jak sytuacja się rozwinie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czyli mamy się nie bać, żyć normalnie?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Mam wielu pacjentów, którzy mają mnóstwo obaw i pytają, podobnie jak pani. Podam przykład z życia, z ostatnich dni. Grupa kilkunastu przyjaciół wyjeżdża na urlop za granicę. Dziesięć osób nie stosuje się do żadnych zaleceń, nie nosi maseczek, nie trzyma dystansu, chodzi do restauracji, na dyskoteki. Dwie osoby noszą maseczki cały czas, używają płynu odkażającego, pilnują się na każdym kroku, unikają kontaktów z nieznanymi osobami. Wszyscy wracają do Polski i to te dwie osoby bardzo dbające o siebie zachorowały na covid!</p>
<p style="text-align: justify;">To pokazuje, jak złudna i nieprawdziwa jest nadzieja, że jak będziemy za wszelką cenę unikać wirusa, nie zachorujemy. Otóż zachorować może każdy. Dlatego cały czas mówię, że każdy powinien się zaszczepić. Mamy bardzo dobre dowody na wysoką skuteczność i autentyczne bezpieczeństwo szczepionek w stosunku do ryzyka, jeśli chodzi o ciężki przebieg COVID-19.</p>
<p style="text-align: justify;">Wciąż nie mamy swoistego leku na chorobę wywoływaną przez SARS-CoV-2. Żeby dobrze przejść infekcję, trzeba dbać o ogólny stan zdrowia, leczyć swoje choroby przewlekłe, kontrolować je, dobrze odżywiać się, ruszać się. A kiedy przyjdzie covid, zrobić sobie test antygenowy. Jeśli wynik będzie dodatni, poddać się autoizolacji, natychmiast zadzwonić do lekarza. Pić dużo płynów. Jedyny lek, który zapobiega dalszemu rozwojowi covid w razie infekcji i ma udowodnione naukowo działanie, to wziewny steryd budesonid. Można go podawać w nebulizacji.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Dlaczego w nebulizacji?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Bo to bardzo prosty sposób inhalowania leku. Małe dziecko, staruszek, osoba obłożnie chora będzie umiała to zrobić, wystarczy oddychać powstającym aerozolem. Jeśli ten lek zastosuje się od pierwszego dnia objawów, to według badań opublikowanych w czasopiśmie „Lancet” mamy o 91 proc. mniejsze ryzyko, że choroba rozwinie się w postać ciężką. Badania nad zastosowaniem budezonidu przeprowadzono na uniwersytecie w Oksfordzie. Dowiedziono, że podanie tego leku natychmiast po stwierdzeniu zakażenia SARS CoV-2 redukuje ryzyko rozwoju zapalenia płuc o ponad 90 proc. Leczenie powinno trwać 15 dni.</p>
<p style="text-align: justify;">Badanie zostało przerwane, bo dało tak doskonałe wyniki, że stwierdzono, iż niepodawanie tego leku jest błędem w sztuce i jest szkodliwe dla pacjenta. Tę metodę leczenia zaaprobowała Polska Agencja Oceny Technologii Medycznych.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Profesorze, a co z maseczkami? Na używanej zbyt długo maseczce – wystarczy 30 minut noszenia, by była ciepła i wilgotna – dotykanej nieumytymi rękami, rozwijają się bakterie i grzyby. Kto w Polsce zmienia maskę co pół godziny, skoro nawet w bogatej Szwajcarii okazało się to problemem? Tam na zlecenie magazynu konsumenckiego „K-Tipp” przebadano 20 jednorazowych masek używanych przez dojeżdżających do Zurychu. Na 11 znaleziono ponad 100 tys. kolonii bakteryjnych, na 3 – ponad milion! Na 14 mikrobiolodzy stwierdzili groźne gronkowce. Na 15 maskach wykryto pleśń i drożdże&#8230;</p>
<p></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Przecież podałem pani przykład tych dwunastu podróżników, który pokazuje, że w realnym życiu maseczki nie działają. Natomiast, oczywiście, że lekarze, pielęgniarki, jeśli w pracy stosują maski FP2, FP3, bardzo ściśle przylegające do twarzy, zmieniają je co dwie godziny, podkreślam &#8211; co dwie godziny &#8211; zmniejszają ryzyko zakażenia. Tylko kto zmienia maski tak często?</p>
<p style="text-align: justify;">Układ oddechowy musi się wietrzyć! Żyją w nim biliony bakterii i wirusów. Jeśli go nie wentylujemy, dochodzi do deregulacji i gorszych spraw niż ryzyko zachorowania na covid. Musimy mieć tego świadomość. Poza tym od pewnego czasu nie nosimy maseczek i zachorowań na covid oraz zgonów jest mniej, więc prawda jest bardziej złożona niż większości się to wydaje.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Obecne statystyki nie pokazują ciężkich przebiegów COVID, OIOM-y raczej nie pękają w szwach, a co ciekawe, omikron atakuje w krajach o bardzo wysokim współczynniku wyszczepienia&#8230;</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Dziś już wiemy, że sześć miesięcy po szczepieniu odporność na zakażenie wirusem SARS CoV-2 praktycznie znika. Najlepszą odporność na zachorowanie, rzędu 50 proc., mają osoby, które się zaszczepiły 3-4 razy i przechorowały COVID. Natomiast jeśli chodzi o odporność na ciężką postać, szczepionki mają ponad 90 proc. skuteczność.</p>
<p style="text-align: justify;">Powtórzę raz jeszcze, jeśli ktoś jest schorowany, starszy, każda infekcja może go rozłożyć. Z tego, co wiem, w statystykach covidowych raportowane są osoby, które trafiają na OIOM z powodu niewydolności oddechowej wywołanej różnymi chorobami, a przy okazji mają COVID-19. Nie jestem w stanie powiedzieć, na ile ta niewydolność jest swoista dla covid, a na ile jest to infekcyjne zaostrzenie choroby podstawowej. Dzisiejszy raport (red.: pon. 11.07.2022, dane z 10.07.) pokazuje ponad 284 zakażenia, w tym 263 zakażenia nowe, 21 przypadków ponownych. Wykonano 2390 testów, 309 dało wynik pozytywny, nikt nie zmarł. W ubiegłym tygodniu było ponad 1000 oficjalnych zakażeń. Oczywiście, że infekcji jest dużo więcej. Ale przebiegają tak łagodnie, że osoby, które badają się testem antygenowym, są zdziwione dodatnim wynikiem. Ci, którzy trafiają do mnie po takim domowym badaniu, mają świadomość, że wirus jest zakaźny, są odpowiedzialni, nie chcą zarażać innych, zostają przez 5-7 dni w domu i wszystko jest dobrze. Nie widzę powodu do paniki. Widzę powód do odpowiedzialnego zachowania każdego z nas.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Prof. Włodzimierz Gut prognozuje, że raczej nie będzie zgonów i hospitalizacji z powodu tej odmiany omikronu. Musimy jednak przyjąć do wiadomości, że ten wirus z nami zostanie. Szacuje się, że 90 proc. populacji zetknęło się z nim&#8230;</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Covid stanie się taką samą infekcją, jak grypa i inne infekcje dróg oddechowych. One kierują się swoimi prawami, są inne niż np. infekcje przewodu pokarmowego. Covid najbardziej można porównać do grypy. Stanie się taki jak ona. Szczepienia będą chronić przed najcięższym przebiegiem choroby, ale nie wierzę, żeby nas chroniły przed zachorowaniem. Musimy się oswoić z tym, że covid będzie z nami na zawsze.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czyli podsumowując: włączamy rozsądek, wyłączamy panikowanie.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Żyjmy normalnie. Wirus już raczej nie zabija. Dlatego nazywam go covid-2022. On się zmienił, jest bardziej zaraźliwy niż delta, ale nie zabija. Taka jest istota wirusa. Nie chodzi mu o zabicie gospodarza, chce się tylko rozmnażać.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 8pt;"><em>Źródło: Serwis Zdrowie</em></span></p>
</div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://medicalpress.pl/system/pacjent/nowy-wariant-koronawirusa-co-o-nim-wiemy-2/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Czeka nas wzrost zachorowań na Covid-19. Eksperci zalecają powrót do noszenia maseczek</title>
		<link>https://medicalpress.pl/system/czeka-nas-wzrost-zachorowan-na-covid-19-eksperci-zalecaja-powrot-do-noszenia-maseczek/</link>
					<comments>https://medicalpress.pl/system/czeka-nas-wzrost-zachorowan-na-covid-19-eksperci-zalecaja-powrot-do-noszenia-maseczek/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja Medicalpress]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 12 Jul 2022 06:56:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[System]]></category>
		<category><![CDATA[covid19]]></category>
		<category><![CDATA[hospitalizacje]]></category>
		<category><![CDATA[kolejnafala]]></category>
		<category><![CDATA[koronawirus]]></category>
		<category><![CDATA[maseczki]]></category>
		<category><![CDATA[medicalpress]]></category>
		<category><![CDATA[Omicron]]></category>
		<category><![CDATA[polska]]></category>
		<category><![CDATA[zachorowania]]></category>
		<category><![CDATA[zakażenia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://medical.test-devs.com/bez-kategorii/czeka-nas-wzrost-zachorowan-na-covid-19-eksperci-zalecaja-powrot-do-noszenia-maseczek/</guid>

					<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><em>– Należy się spodziewać, że w Polsce w ciągu najbliższych dwóch–trzech tygodni wzrośnie liczba osób zakażonych, w szczególności objawowo –</em> mówi dr Aneta Afelt z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW. Sytuacja epidemiczna może się jeszcze zaostrzyć jesienią, kiedy odporność społeczna – nabyta dzięki szczepieniom lub przebyciu COVID-19 – zacznie się obniżać. To zaś może się przełożyć na wzrost liczby hospitalizacji i zgonów.</div>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><em>– Należy się spodziewać, że w Polsce w ciągu najbliższych dwóch–trzech tygodni wzrośnie liczba osób zakażonych, w szczególności objawowo –</em> mówi dr Aneta Afelt z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW. Sytuacja epidemiczna może się jeszcze zaostrzyć jesienią, kiedy odporność społeczna – nabyta dzięki szczepieniom lub przebyciu COVID-19 – zacznie się obniżać. To zaś może się przełożyć na wzrost liczby hospitalizacji i zgonów.</div>
<div style="text-align: justify;"><em>– Natomiast można przypuszczać, że teraz sytuacja faktycznie jeszcze nie będzie dla nas aż tak groźna –</em>mówi ekspertka. Jednocześnie przyznaje, że realna liczba zakażonych SARS-CoV-2 w Polsce jest w tej chwili trudna do oszacowania i może być nawet 20-krotnie wyższa niż oficjalne statystyki.<strong></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;">– <em>Z pewnością nie można myśleć, że jesteśmy już w końcówce pandemii<span> </span></em>– podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes dr Aneta Afelt z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego, członkini Zespołu ds. COVID-19 przy Polskiej Akademii Nauk. –<span> </span><em>Jesteśmy dopiero na początku egzystencji tego wirusa w naszym społeczeństwie i z pewnością zostaniemy z nim na długo. A w tym dokładnie momencie, latem 2022 roku, jesteśmy w trakcie narastania fali zakażeń wirusem SARS-CoV-2, wariant omikron BA.4 i BA.5.</p>
<p></em></div>
<div style="text-align: justify;">Statystyki Ministerstwa Zdrowia pokazują, że liczba zakażonych SARS-CoV-2 w Polsce sukcesywnie wzrasta. W poprzednim tygodniu – po raz pierwszy od ponad dwóch miesięcy – przekroczyła 1 tys. potwierdzonych przypadków w ciągu dnia. Z kolei średnia dzienna liczba nowych zakażeń, obliczana na podstawie danych z ostatnich siedmiu dni, w piątek 8 lipca przekroczyła 720, podczas gdy jeszcze 18 czerwca wynosiła 170.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">–<em><span> </span>Dziś bardzo trudno jest odpowiedzieć na pytanie, ilu faktycznie jest w Polsce zakażonych, bo nie mamy formalnego systemu monitoringu –</em> mówi ekspertka. –<em> Te dane, które publikuje Ministerstwo Zdrowia, są danymi bardzo mocno przybliżonymi. Mój kolega, dr Franciszek Rakowski [z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW – red.], sugeruje, że liczba osób zakażonych może być nawet 20–25-krotnie wyższa i jestem gotowa się z tym zgodzić.</p>
<p></em></div>
<div style="text-align: justify;">W Chinach, z powodu nowych ognisk koronawirusa SARS-CoV-2, już dziesiątki milionów osób są objęte lockdownem, a w dużych miastach ponownie wprowadzone są surowe restrykcje. Liczba zakażeń wywołanych przez bardzo zakaźne subwarianty omikronu BA.4 i BA.5 od tygodni rośnie też w Europie. Ta fala rozpoczęła się w Portugalii na przełomie maja i czerwca, ale teraz wzrost liczby chorych notują kolejne kraje Europy Zachodniej – Włochy, Niemcy (po ok. 90 tys. przypadków dziennie) czy Francja (ponad 120 tys. zakażeń). Coraz częściej mówi się o powrocie do noszenia maseczek.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">–<span> </span><em>Biorąc pod uwagę to, w jakiej sytuacji epidemicznej są kraje położone na zachód od Polski, u nas też należy się spodziewać przyrostu liczby osób zakażonych. My jesteśmy opóźnieni względem tych państw o około dwa–trzy tygodnie, więc u nas należy się spodziewać, że w ciągu najbliższych dwóch–trzech​ tygodni również wzrośnie liczba osób zakażonych, w szczególności zakażonych objawowo<span> </span></em>– prognozuje dr Aneta Afelt. –<span> </span><em>Ponieważ zgodnie z rytmem przebiegu łańcucha zakażeń mamy do czynienia z taką sytuacją, w której rozwój liczby osób zakażonych objawowo potrzebuje pewnej, dużej liczby osób zakażonych, a pamiętajmy o tym, że duża liczba osób ma przebieg bezobjawowy i one najczęściej nie są świadome tego, że są nosicielami i następnie roznosicielami tego wirusa.</p>
<p></em></div>
<div style="text-align: justify;">Minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że rosnąca liczba zakażeń w Polsce nie stanowi na razie ryzyka dla wydolności systemu opieki zdrowotnej. To może się jednak zmienić, jeżeli nastąpi radykalny wzrost nowych zachorowań, ponieważ – jak wskazuje dr Aneta Afelt – subwarianty omikron BA.4, BA.5 mają bardziej zjadliwy przebieg.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">–<em><span> </span>W tej chwili wszystkie dane, które napływają z krajów zachodnich, wskazują, że te dwa warianty powodują jednak dużo bardziej istotne skutki zdrowotne niż ten pierwotny wariant omikron –<span> </span></em>mówi członkini Zespołu ds. COVID-19 przy Polskiej Akademii Nauk. – <em>W krajach takich jak Francja, Wielka Brytania czy Niemcy system jest gotowy do opieki nad pacjentami covidowymi, którzy ciężko przechodzą zakażenie, ale pojawiają się zgony. W tej chwili w Niemczech, w ciągu ostatnich czterech tygodni, było już ponad 190 zgonów wywołanych właśnie tym najnowszym wariantem omikron.</p>
<p></em></div>
<div style="text-align: justify;">Jak podkreśla ekspertka, latem sytuacja nie powinna się zaostrzyć, ponieważ jesteśmy relatywnie „świeżo” po fali zakażeń z jesieni ub.r. oraz zimy i wiosny br., a także po dawce przypominającej. Mamy więc jeszcze zachowaną odporność populacyjną na świeże zachorowania. Z czasem jednak wyczerpuje się odporność nabyta dzięki szczepieniom lub przebyciu COVID-19.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;"><em>– Patrząc na tegoroczną jesień, na odległość w czasie między zaszczepieniem albo naturalnym zakażeniem, coraz większa liczba osób będzie tracić odporność immunologiczną na kontakt z nowym wariantem wirusa. A pamiętajmy, że ten wariant BA.5 umyka naszemu systemowi immunologicznemu, co oznacza, że nasz organizm nie rozpoznaje w pierwszej kolejności ataku tego wirusa jako czegoś, co zna</em><span> </span>– mówi dr Aneta Afelt.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">Jednocześnie ekspertka negatywnie ocenia decyzje Ministerstwa Zdrowia o tym, aby nie wprowadzać na razie środków zaradczych, np. w postaci przywrócenia obowiązku noszenia maseczek. Minister Adam Niedzielski zapowiedział, że nie ma na razie w planach żadnych restrykcji, dopóki liczba hospitalizacji nie przekroczy 5 tys. Obecnie w szpitalach jest kilkaset osób z COVID-19. Ministerstwo liczy bowiem, że dzięki szczepieniom i wysokiej odporności społecznej zwiększona liczba zachorowań nie przełoży się na masowe hospitalizacje i zgony.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;"><em>– Nie są podejmowane kroki dotyczące przywrócenia biernej ochrony epidemiologicznej, a więc np. noszenia maseczek w miejscach takich jak transport publiczny, kina, restauracje i inne, gdzie jest duża gęstość osób – </em>mówi członkini Zespołu ds. COVID-19 przy PAN. – <em>Z punktu widzenia ochrony nas, obywateli, przed konsekwencją zakażeń jest to decyzja, która jest nieroztropna. Wariant omikron w każdej z form jest wariantem wysoce zakaźnym na poziomie zakaźności odry, a więc jest rekordowo łatwo przenaszalny. Nie wracamy do restrykcji dystansowania, wracamy do biur, jesteśmy w trakcie wakacji, bardzo chętnie Polacy ruszyli na wakacje zagraniczne, tymi destynacjami są kraje, w których w tej chwili jest duża liczba zachorowań, to oznacza, że wracając do Polski, możemy przyjechać zakażeni.</p>
<p></em><span style="font-size: 8pt;"><br />źródło: newseria</span></div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://medicalpress.pl/system/czeka-nas-wzrost-zachorowan-na-covid-19-eksperci-zalecaja-powrot-do-noszenia-maseczek/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Czeka nas wzrost zachorowań na Covid-19. Eksperci zalecają powrót do noszenia maseczek</title>
		<link>https://medicalpress.pl/system/czeka-nas-wzrost-zachorowan-na-covid-19-eksperci-zalecaja-powrot-do-noszenia-maseczek-2/</link>
					<comments>https://medicalpress.pl/system/czeka-nas-wzrost-zachorowan-na-covid-19-eksperci-zalecaja-powrot-do-noszenia-maseczek-2/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja Medicalpress]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 12 Jul 2022 06:56:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[System]]></category>
		<category><![CDATA[covid19]]></category>
		<category><![CDATA[hospitalizacje]]></category>
		<category><![CDATA[kolejnafala]]></category>
		<category><![CDATA[koronawirus]]></category>
		<category><![CDATA[maseczki]]></category>
		<category><![CDATA[medicalpress]]></category>
		<category><![CDATA[Omicron]]></category>
		<category><![CDATA[polska]]></category>
		<category><![CDATA[zachorowania]]></category>
		<category><![CDATA[zakażenia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://medical.test-devs.com/bez-kategorii/czeka-nas-wzrost-zachorowan-na-covid-19-eksperci-zalecaja-powrot-do-noszenia-maseczek-2/</guid>

					<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><em>– Należy się spodziewać, że w Polsce w ciągu najbliższych dwóch–trzech tygodni wzrośnie liczba osób zakażonych, w szczególności objawowo –</em> mówi dr Aneta Afelt z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW. Sytuacja epidemiczna może się jeszcze zaostrzyć jesienią, kiedy odporność społeczna – nabyta dzięki szczepieniom lub przebyciu COVID-19 – zacznie się obniżać. To zaś może się przełożyć na wzrost liczby hospitalizacji i zgonów.</div>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><em>– Należy się spodziewać, że w Polsce w ciągu najbliższych dwóch–trzech tygodni wzrośnie liczba osób zakażonych, w szczególności objawowo –</em> mówi dr Aneta Afelt z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW. Sytuacja epidemiczna może się jeszcze zaostrzyć jesienią, kiedy odporność społeczna – nabyta dzięki szczepieniom lub przebyciu COVID-19 – zacznie się obniżać. To zaś może się przełożyć na wzrost liczby hospitalizacji i zgonów.</div>
<div style="text-align: justify;"><em>– Natomiast można przypuszczać, że teraz sytuacja faktycznie jeszcze nie będzie dla nas aż tak groźna –</em>mówi ekspertka. Jednocześnie przyznaje, że realna liczba zakażonych SARS-CoV-2 w Polsce jest w tej chwili trudna do oszacowania i może być nawet 20-krotnie wyższa niż oficjalne statystyki.<strong></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;">– <em>Z pewnością nie można myśleć, że jesteśmy już w końcówce pandemii<span> </span></em>– podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes dr Aneta Afelt z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego, członkini Zespołu ds. COVID-19 przy Polskiej Akademii Nauk. –<span> </span><em>Jesteśmy dopiero na początku egzystencji tego wirusa w naszym społeczeństwie i z pewnością zostaniemy z nim na długo. A w tym dokładnie momencie, latem 2022 roku, jesteśmy w trakcie narastania fali zakażeń wirusem SARS-CoV-2, wariant omikron BA.4 i BA.5.</p>
<p></em></div>
<div style="text-align: justify;">Statystyki Ministerstwa Zdrowia pokazują, że liczba zakażonych SARS-CoV-2 w Polsce sukcesywnie wzrasta. W poprzednim tygodniu – po raz pierwszy od ponad dwóch miesięcy – przekroczyła 1 tys. potwierdzonych przypadków w ciągu dnia. Z kolei średnia dzienna liczba nowych zakażeń, obliczana na podstawie danych z ostatnich siedmiu dni, w piątek 8 lipca przekroczyła 720, podczas gdy jeszcze 18 czerwca wynosiła 170.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">–<em><span> </span>Dziś bardzo trudno jest odpowiedzieć na pytanie, ilu faktycznie jest w Polsce zakażonych, bo nie mamy formalnego systemu monitoringu –</em> mówi ekspertka. –<em> Te dane, które publikuje Ministerstwo Zdrowia, są danymi bardzo mocno przybliżonymi. Mój kolega, dr Franciszek Rakowski [z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW – red.], sugeruje, że liczba osób zakażonych może być nawet 20–25-krotnie wyższa i jestem gotowa się z tym zgodzić.</p>
<p></em></div>
<div style="text-align: justify;">W Chinach, z powodu nowych ognisk koronawirusa SARS-CoV-2, już dziesiątki milionów osób są objęte lockdownem, a w dużych miastach ponownie wprowadzone są surowe restrykcje. Liczba zakażeń wywołanych przez bardzo zakaźne subwarianty omikronu BA.4 i BA.5 od tygodni rośnie też w Europie. Ta fala rozpoczęła się w Portugalii na przełomie maja i czerwca, ale teraz wzrost liczby chorych notują kolejne kraje Europy Zachodniej – Włochy, Niemcy (po ok. 90 tys. przypadków dziennie) czy Francja (ponad 120 tys. zakażeń). Coraz częściej mówi się o powrocie do noszenia maseczek.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">–<span> </span><em>Biorąc pod uwagę to, w jakiej sytuacji epidemicznej są kraje położone na zachód od Polski, u nas też należy się spodziewać przyrostu liczby osób zakażonych. My jesteśmy opóźnieni względem tych państw o około dwa–trzy tygodnie, więc u nas należy się spodziewać, że w ciągu najbliższych dwóch–trzech​ tygodni również wzrośnie liczba osób zakażonych, w szczególności zakażonych objawowo<span> </span></em>– prognozuje dr Aneta Afelt. –<span> </span><em>Ponieważ zgodnie z rytmem przebiegu łańcucha zakażeń mamy do czynienia z taką sytuacją, w której rozwój liczby osób zakażonych objawowo potrzebuje pewnej, dużej liczby osób zakażonych, a pamiętajmy o tym, że duża liczba osób ma przebieg bezobjawowy i one najczęściej nie są świadome tego, że są nosicielami i następnie roznosicielami tego wirusa.</p>
<p></em></div>
<div style="text-align: justify;">Minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że rosnąca liczba zakażeń w Polsce nie stanowi na razie ryzyka dla wydolności systemu opieki zdrowotnej. To może się jednak zmienić, jeżeli nastąpi radykalny wzrost nowych zachorowań, ponieważ – jak wskazuje dr Aneta Afelt – subwarianty omikron BA.4, BA.5 mają bardziej zjadliwy przebieg.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">–<em><span> </span>W tej chwili wszystkie dane, które napływają z krajów zachodnich, wskazują, że te dwa warianty powodują jednak dużo bardziej istotne skutki zdrowotne niż ten pierwotny wariant omikron –<span> </span></em>mówi członkini Zespołu ds. COVID-19 przy Polskiej Akademii Nauk. – <em>W krajach takich jak Francja, Wielka Brytania czy Niemcy system jest gotowy do opieki nad pacjentami covidowymi, którzy ciężko przechodzą zakażenie, ale pojawiają się zgony. W tej chwili w Niemczech, w ciągu ostatnich czterech tygodni, było już ponad 190 zgonów wywołanych właśnie tym najnowszym wariantem omikron.</p>
<p></em></div>
<div style="text-align: justify;">Jak podkreśla ekspertka, latem sytuacja nie powinna się zaostrzyć, ponieważ jesteśmy relatywnie „świeżo” po fali zakażeń z jesieni ub.r. oraz zimy i wiosny br., a także po dawce przypominającej. Mamy więc jeszcze zachowaną odporność populacyjną na świeże zachorowania. Z czasem jednak wyczerpuje się odporność nabyta dzięki szczepieniom lub przebyciu COVID-19.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;"><em>– Patrząc na tegoroczną jesień, na odległość w czasie między zaszczepieniem albo naturalnym zakażeniem, coraz większa liczba osób będzie tracić odporność immunologiczną na kontakt z nowym wariantem wirusa. A pamiętajmy, że ten wariant BA.5 umyka naszemu systemowi immunologicznemu, co oznacza, że nasz organizm nie rozpoznaje w pierwszej kolejności ataku tego wirusa jako czegoś, co zna</em><span> </span>– mówi dr Aneta Afelt.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;">Jednocześnie ekspertka negatywnie ocenia decyzje Ministerstwa Zdrowia o tym, aby nie wprowadzać na razie środków zaradczych, np. w postaci przywrócenia obowiązku noszenia maseczek. Minister Adam Niedzielski zapowiedział, że nie ma na razie w planach żadnych restrykcji, dopóki liczba hospitalizacji nie przekroczy 5 tys. Obecnie w szpitalach jest kilkaset osób z COVID-19. Ministerstwo liczy bowiem, że dzięki szczepieniom i wysokiej odporności społecznej zwiększona liczba zachorowań nie przełoży się na masowe hospitalizacje i zgony.</p>
</div>
<div style="text-align: justify;"><em>– Nie są podejmowane kroki dotyczące przywrócenia biernej ochrony epidemiologicznej, a więc np. noszenia maseczek w miejscach takich jak transport publiczny, kina, restauracje i inne, gdzie jest duża gęstość osób – </em>mówi członkini Zespołu ds. COVID-19 przy PAN. – <em>Z punktu widzenia ochrony nas, obywateli, przed konsekwencją zakażeń jest to decyzja, która jest nieroztropna. Wariant omikron w każdej z form jest wariantem wysoce zakaźnym na poziomie zakaźności odry, a więc jest rekordowo łatwo przenaszalny. Nie wracamy do restrykcji dystansowania, wracamy do biur, jesteśmy w trakcie wakacji, bardzo chętnie Polacy ruszyli na wakacje zagraniczne, tymi destynacjami są kraje, w których w tej chwili jest duża liczba zachorowań, to oznacza, że wracając do Polski, możemy przyjechać zakażeni.</p>
<p></em><span style="font-size: 8pt;"><br />źródło: newseria</span></div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://medicalpress.pl/system/czeka-nas-wzrost-zachorowan-na-covid-19-eksperci-zalecaja-powrot-do-noszenia-maseczek-2/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
