<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>brain-tumor-unit &#8211; Medicalpress</title>
	<atom:link href="https://medicalpress.pl/tag/brain-tumor-unit/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://medicalpress.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 17 Mar 2026 08:38:32 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0.1</generator>

<image>
	<url>https://medicalpress.pl/wp-content/uploads/2026/07/placeholder-article-150x150.png</url>
	<title>brain-tumor-unit &#8211; Medicalpress</title>
	<link>https://medicalpress.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Glejaki: postęp w neuroonkologii wreszcie widać, ale dla wielu chorych wciąż przychodzi za wolno</title>
		<link>https://medicalpress.pl/aktualnosci/glejaki-postep-w-neuroonkologii-wreszcie-widac-ale-dla-wielu-chorych-wciaz-przychodzi-za-wolno/</link>
					<comments>https://medicalpress.pl/aktualnosci/glejaki-postep-w-neuroonkologii-wreszcie-widac-ale-dla-wielu-chorych-wciaz-przychodzi-za-wolno/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja Medicalpress]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 Mar 2026 08:38:32 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[brain-tumor-unit]]></category>
		<category><![CDATA[diagnostyka-molekularna]]></category>
		<category><![CDATA[Glejaki]]></category>
		<category><![CDATA[leczenie-celowane]]></category>
		<category><![CDATA[Neuroonkologia]]></category>
		<category><![CDATA[System-Ochrony-Zdrowia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://medical.test-devs.com/bez-kategorii/glejaki-postep-w-neuroonkologii-wreszcie-widac-ale-dla-wielu-chorych-wciaz-przychodzi-za-wolno/</guid>

					<description><![CDATA[<p style="text-align: justify;">W neuroonkologii coś rzeczywiście zaczyna się poruszać. Sama obecność worasidenibu w tegorocznym zestawieniu TOP 10 ONKO, przygotowanym przez Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej, nie jest tylko symbolicznym gestem wobec rzadkiej grupy nowotworów. To raczej sygnał, że po latach stagnacji w glejakach pojawia się wreszcie nowy język leczenia: bardziej molekularny, bardziej selektywny, bardziej świadomy biologii choroby. Jak mówił prof. Andrzej Kawecki, „worasidenib jest inhibitorem enzymów IDH1 i IDH2 stosowanym u chorych na rozlane glejaki o niskiej złośliwości z mutacją IDH. Nie ukrywam, że jego znaczenie jest duże, ponieważ jest to pierwszy lek od ponad dwudziestu lat, który wykazuje wyraźną aktywność w tej grupie guzów mózgu”. Zarazem jednak właśnie glejaki najlepiej pokazują, że pojedynczy lek, nawet ważny i długo wyczekiwany, nie rozwiązuje problemu sam z siebie. W tej grupie chorób równie ważne jak nowa terapia pozostają czas, jakość operacji, dostęp do diagnostyki molekularnej, rozsądna centralizacja leczenia i to, czy pacjent nie zgubi się po drodze między pierwszym objawem a właściwym ośrodkiem.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">W neuroonkologii coś rzeczywiście zaczyna się poruszać. Sama obecność worasidenibu w tegorocznym zestawieniu TOP 10 ONKO, przygotowanym przez Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej, nie jest tylko symbolicznym gestem wobec rzadkiej grupy nowotworów. To raczej sygnał, że po latach stagnacji w glejakach pojawia się wreszcie nowy język leczenia: bardziej molekularny, bardziej selektywny, bardziej świadomy biologii choroby. Jak mówił prof. Andrzej Kawecki, „worasidenib jest inhibitorem enzymów IDH1 i IDH2 stosowanym u chorych na rozlane glejaki o niskiej złośliwości z mutacją IDH. Nie ukrywam, że jego znaczenie jest duże, ponieważ jest to pierwszy lek od ponad dwudziestu lat, który wykazuje wyraźną aktywność w tej grupie guzów mózgu”. Zarazem jednak właśnie glejaki najlepiej pokazują, że pojedynczy lek, nawet ważny i długo wyczekiwany, nie rozwiązuje problemu sam z siebie. W tej grupie chorób równie ważne jak nowa terapia pozostają czas, jakość operacji, dostęp do diagnostyki molekularnej, rozsądna centralizacja leczenia i to, czy pacjent nie zgubi się po drodze między pierwszym objawem a właściwym ośrodkiem.</p>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif; color: #3d7de9;">Postęp technologiczny nie przekłada się jeszcze na wyniki leczenia</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">To jeden z tych obszarów onkologii, w których kontrast między postępem technologicznym a wynikami leczenia jest szczególnie dotkliwy. Z jednej strony mamy coraz lepsze rezonanse, dokładniejsze klasyfikacje WHO, coraz bardziej zaawansowaną neurochirurgię, nowoczesną radioterapię, rozwijającą się biologię molekularną i pierwsze terapie celowane dla wybranych grup chorych. Z drugiej strony nadal istnieje grupa nowotworów, w których wyniki leczenia pozostają bardzo trudne. </span><strong>Dr n. med. Monika Drogosiewicz</strong><span style="font-weight: 400;"> z Kliniki Onkologii Instytutu „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka” przypomniała, że w Polsce rozpoznaje się rocznie około 300 nowotworów ośrodkowego układu nerwowego u dzieci, z czego około 30–40 stanowią glejaki o wysokim stopniu złośliwości. Jak zwraca uwagę ekspertka – są to drugie co do częstości występowania nowotwory złośliwe u dzieci.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Właśnie w tej grupie najlepiej widać, że nie można mówić o glejakach jak o jednej chorobie. </span><strong>W glejakach o niskim stopniu złośliwości wyniki leczenia są dziś bardzo dobre, a pięcioletnie i długofalowe przeżycia sięgają 95–96 proc.</strong><span style="font-weight: 400;"> W praktyce oznacza to, że głównym problemem przestaje być samo przeżycie, a coraz częściej staje się nim</span><strong> jakość dalszego życia</strong><span style="font-weight: 400;">, skala neurologicznych następstw leczenia, ryzyko powikłań po radioterapii czy cena, jaką dziecko zapłaci w dorosłości za radykalne postępowanie we wczesnym wieku. Dr Drogosiewicz zauważa, że „w tej chwili doszliśmy do takiego miejsca, gdzie  nie martwimy się już o wyniki leczenia (&#8230;) martwimy się o jakość życia pacjentów i tutaj postęp będzie szedł w kierunku nie dodawania leków i nie dodawania metod, tylko ograniczenia”  leczenia tam, gdzie można to zrobić bez szkody dla skuteczności. W praktyce oznacza to między innymi niemal całkowite wycofanie radioterapii u części dzieci z glejakami o niskim stopniu złośliwości oraz coraz większe znaczenie leków biologicznych.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">W przypadku glejaków o wysokim stopniu złośliwości wyniki leczenia pozostają znacznie gorsze. Jak wskazała dr Monika Drogosiewicz, przeżycia w tej grupie nowotworów nie przekraczają około 20 proc., przy czym dotyczy to głównie pacjentów, u których możliwe było przeprowadzenie radykalnego zabiegu chirurgicznego. W sytuacji, gdy guz jest nieoperacyjny, możliwości leczenia są bardzo ograniczone. Szczególnym przykładem są guzy pnia mózgu u dzieci, dawniej określane jako DIPG, które należą do najtrudniejszych w leczeniu nowotworów ośrodkowego układu nerwowego.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="color: #3d7de9; font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif;">Diagnostyka molekularna zmienia sposób klasyfikacji i leczenia glejaków</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Równocześnie w diagnostyce i leczeniu glejaków coraz większą rolę odgrywa diagnostyka molekularna. Pozwala ona dokładniej określić rokowanie oraz kwalifikować pacjentów do terapii celowanych. W przypadku dzieci ma to szczególne znaczenie, ponieważ część nowych opcji terapeutycznych może być stosowana wyłącznie u chorych z określonym profilem molekularnym. Przykładem są </span><strong>glejaki o niskim stopniu złośliwości z mutacją BRAF V600</strong><span style="font-weight: 400;">, w których od października 2025 r. </span><strong>refundowane są u dzieci trametynib i dabrafenib stosowane w pierwszej linii leczenia</strong><span style="font-weight: 400;">. Możliwość zastosowania leczenia celowanego zależy więc od wykrycia określonej zmiany molekularnej w guzie. Wśród rozwijanych terapii wymienia się również </span><strong>worasidenib, stosowany u chorych z mutacją IDH</strong><span style="font-weight: 400;">, oraz </span><strong>tovorafenib, który w badaniach obejmuje nowotwory z mutacjami i fuzjami BRAF</strong><span style="font-weight: 400;">. Jednocześnie w glejakach wysokiego stopnia złośliwości u dzieci możliwości leczenia pozostają ograniczone. Podejmowane są także próby łączenia leków oddziałujących na różne szlaki molekularne.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Właśnie dlatego tak mocno wraca w tej dyskusji temat diagnozy zintegrowanej. </span><strong>Dr Elżbieta Nowicka</strong><span style="font-weight: 400;">, przewodnicząca Polskiej Grupy Glejakowej przy PTOK i zastępca kierownika III Kliniki Radioterapii i Chemioterapii Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach, mówi wprost, że </span><strong>rozpoznanie oparte wyłącznie na obrazie mikroskopowym już nie wystarcza</strong><span style="font-weight: 400;">. Dopiero połączenie klasycznej histopatologii z badaniami molekularnymi, genetycznymi i immunohistochemicznymi pozwala właściwie określić typ choroby, realne rokowanie i potencjalne cele terapeutyczne. W części przypadków u dorosłych może to oznaczać możliwość leczenia ukierunkowanego molekularnie, choć sama częstość tych zaburzeń pozostaje niewielka. Dr Nowicka przypomina, że </span><strong>w guzach glejowych u dorosłych mutacje czy zaburzenia pozwalające na takie leczenie występują zwykle u 2–4 proc. chorych</strong><span style="font-weight: 400;">. To mało, ale </span><strong>dla tych kilku procent dobrze wykonane badanie może zmienić wszystko</strong><span style="font-weight: 400;">. Stąd nacisk na współpracę neuropatologów, neurochirurgów i onkologów oraz na sprawne kierowanie pacjentów do leczenia uzupełniającego. W tym ujęciu nie chodzi już tylko o to, czy w kraju są dobre ośrodki – bo są – lecz o to, czy cały proces działa jak jeden organizm. </p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-family: georgia, palatino, serif; font-size: 14pt; color: #3d7de9;">Wyspecjalizowane ośrodki i organizacja leczenia</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Jednym z kluczowych wyzwań w neuroonkologii pozostaje organizacja ścieżki pacjenta oraz zapewnienie ciągłości diagnostyki i leczenia. Coraz częściej wskazuje się na </span><strong>potrzebę integrowania różnych etapów terapii w jednym ośrodku</strong><span style="font-weight: 400;"> – tak aby pacjent miał dostęp zarówno do leczenia neurochirurgicznego, jak i pełnej diagnostyki radiologicznej i molekularnej, radioterapii oraz nowoczesnych metod leczenia onkologicznego.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Jednym z proponowanych rozwiązań jest koncepcja </span><strong><em>brain tumor unit</em></strong><span style="font-weight: 400;">, czyli wyspecjalizowanego modelu opieki dla nowotworów ośrodkowego układu nerwowego, analogicznego do rozwiązań funkcjonujących już w innych obszarach onkologii.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Na znaczenie takiego podejścia zwraca uwagę </span><strong>prof. Maciej Harat</strong><span style="font-weight: 400;">, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neuroonkologicznego i koordynator Zakładu Neuroonkologii w Centrum Onkologii w Bydgoszczy. Jak podkreśla, dobrze zorganizowany ośrodek pozwala podejmować decyzje terapeutyczne interdyscyplinarnie od początku ścieżki leczenia, dzięki czemu pacjent nie pozostaje sam z pytaniem o dalsze postępowanie.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Prof. Harat zwraca jednocześnie uwagę, że w glejakach postęp terapeutyczny przez długi czas był bardzo ograniczony. Jak podkreśla, </span><strong>od ponad dwóch dekad nie pojawiły się nowe zarejestrowane terapie</strong><span style="font-weight: 400;">, które w istotny sposób zmieniłyby rokowanie chorych z glejakiem wielopostaciowym. Pięcioletnie przeżycia dorosłych pacjentów utrzymują się na poziomie około 5 proc. Jednocześnie – jak zaznacza – </span><strong>w ostatnich latach w krajach Europy Zachodniej zaczęły pojawiać się nowe metody diagnostyczne i terapeutyczne</strong><span style="font-weight: 400;">, które stopniowo poprawiają wyniki leczenia.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">W Polsce również można zauważyć pewne zmiany, zwłaszcza w obszarze diagnostyki. W ostatnich latach istotnie poprawiła się dostępność podstawowych badań molekularnych. Analizy pozwalające lepiej określić rokowanie i możliwości leczenia, takie jak oznaczenie metylacji promotora genu MGMT, które jeszcze kilka lat temu były trudno dostępne, dziś mogą być wykonywane w rutynowej praktyce klinicznej i rozliczane w systemie publicznym.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Jednocześnie część nowoczesnych metod diagnostycznych i terapeutycznych, mimo że znajduje się w międzynarodowych rekomendacjach, pozostaje w Polsce ograniczona dostępnością. Dotyczy to m.in. </span><strong>obrazowania PET z wykorzystaniem radioznaczników aminokwasowych </strong><span style="font-weight: 400;">stosowanych w diagnostyce guzów mózgu. Jak zaznacza prof. Harat, rezonans magnetyczny nie zawsze pozwala w pełni określić zasięg choroby, natomiast badania PET umożliwiają identyfikację nacieku guza także poza obszarem widocznym w rezonansie. Może to mieć znaczenie zarówno dla planowania zakresu operacji, jak i dla bardziej precyzyjnego wyznaczania pola radioterapii.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Kolejnym przykładem terapii, która znajduje się w międzynarodowych rekomendacjach, a w Polsce pozostaje trudno dostępna, jest </span><strong>leczenie z wykorzystaniem zmiennego pola elektrycznego (</strong><strong><em>tumor treating fields</em></strong><strong>)</strong><span style="font-weight: 400;">. Metoda ta została przebadana w badaniach III fazy i wykazała skuteczność zarówno u pacjentów z nowo rozpoznanym glejakiem, jak i w przypadku nawrotu choroby. W praktyce dostęp do tej terapii jest jednak w Polsce ograniczony i najczęściej możliwy jedynie w ramach badań klinicznych prowadzonych w wybranych ośrodkach. Tymczasem w wielu krajach europejskich metoda ta została już włączona do standardów leczenia.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Równolegle rozwój nowych technologii diagnostycznych i terapeutycznych powinien iść w parze z </span><strong>odpowiednią organizacją opieki nad pacjentem</strong><span style="font-weight: 400;">. Nawet najbardziej zaawansowane metody leczenia nie przyniosą pełnych efektów, jeśli chory nie trafi na czas do ośrodka dysponującego odpowiednim doświadczeniem i zapleczem technologicznym.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Niezależnie od rozwoju diagnostyki i nowych terapii </span><strong>kluczowym etapem leczenia glejaków pozostaje zabieg chirurgiczny</strong><span style="font-weight: 400;">. O możliwościach skutecznego leczenia w dużej mierze decydują warunki techniczne, w jakich wykonywana jest operacja, oraz doświadczenie zespołu operacyjnego. Współczesna neurochirurgia dysponuje narzędziami pozwalającymi zwiększyć precyzję resekcji guza i jednocześnie ograniczyć ryzyko trwałych powikłań neurologicznych.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong>Prof. Radosław Rola </strong><span style="font-weight: 400;">z Katedry i Kliniki Neurochirurgii i Neurochirurgii Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie zwraca uwagę, że z punktu widzenia neurochirurga kluczowe są konkretne elementy zaplecza operacyjnego. Wśród nich wymienia m.in. wysokiej klasy mikroskop operacyjny, zastosowanie znaczników fluorescencyjnych takich jak kwas 5-aminolewulinowy, monitoring śródoperacyjny funkcji neurologicznych, systemy neuronawigacji oraz doświadczenie całego zespołu operacyjnego. Nie są to rozwiązania dodatkowe, lecz narzędzia, które bezpośrednio wpływają na zakres możliwej resekcji guza. Dzięki nim chirurg może </span><strong>dokładniej określić granice zmiany nowotworowej i zwiększyć zakres usunięcia tkanki nowotworowej</strong><span style="font-weight: 400;">, jednocześnie ograniczając ryzyko ciężkich deficytów neurologicznych.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Jednocześnie </span><strong>dostęp do części tych technologii nie jest w Polsce równomierny</strong><span style="font-weight: 400;">. W praktyce różnice między dużymi ośrodkami akademickimi a mniejszymi placówkami pozostają wyraźne, a finansowanie niektórych procedur i technologii nadal jest ograniczone. W efekcie miejsce zamieszkania pacjenta może w istotny sposób wpływać na dostęp do nowoczesnej diagnostyki i leczenia neurochirurgicznego.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Kwestia organizacji leczenia pojawia się także w dyskusji o centralizacji opieki nad chorymi z glejakami. W wielu analizach podkreśla się, że wyniki leczenia są zwykle lepsze w ośrodkach wykonujących większą liczbę takich operacji, ponieważ wraz z liczbą procedur rośnie doświadczenie zespołu i możliwości techniczne placówki.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Na ten aspekt zwraca uwagę </span><strong>dr hab. Tomasz Dziedzic</strong><span style="font-weight: 400;">, neurochirurg z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. W jego ocenie większa liczba wykonywanych zabiegów przekłada się na lepsze przygotowanie zespołów i bardziej przewidywalne wyniki leczenia. Jednocześnie podkreśla on, że centralizacja opieki nie może polegać na kierowaniu wszystkich pacjentów z całego kraju do jednego lub dwóch ośrodków referencyjnych.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">W wielu przypadkach długotrwałe leczenie poza miejscem zamieszkania stanowi poważne obciążenie dla pacjenta i jego rodziny. Dlatego – jak wskazuje ekspert – bardziej realistycznym rozwiązaniem jest regionalizacja opieki oparta na jasno określonych poziomach referencyjności, rzeczywistym doświadczeniu zespołów oraz analizie wyników leczenia.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif; color: #3d7de9;">Pierwsze objawy i opóźnienia diagnostyczne</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Równie istotnym elementem jest </span><strong>wczesne rozpoznanie objawów oraz sprawne skierowanie pacjenta do odpowiedniego ośrodka diagnostycznego i leczniczego</strong><span style="font-weight: 400;">. W przypadku nowotworów mózgu </span><strong>pierwsze symptomy choroby mogą być niespecyficzne</strong><span style="font-weight: 400;">, co utrudnia szybkie postawienie diagnozy.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Jak zwraca uwagę </span><strong>prof. Magdalena Chrościńska-Krawczyk</strong><span style="font-weight: 400;">, kierownik Kliniki Neurologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, u dziecka guz mózgu przez pewien czas</span><strong> może objawiać się zmianą zachowania, trudnościami z koncentracją, pogorszeniem wyników w nauce, chwiejnością emocjonalną, zaburzeniami pamięci, pogorszeniem koordynacji ruchowej </strong><span style="font-weight: 400;">czy </span><strong>nasilającymi się bólami głowy</strong><span style="font-weight: 400;">. Szczególną uwagę powinny zwrócić tzw. czerwone flagi, takie jak </span><strong>poranne bóle głowy z towarzyszącymi nudnościami i wymiotami, bóle głowy wybudzające ze snu, zmiana charakteru </strong><span style="font-weight: 400;">dotychczasowych dolegliwości bólowych, </span><strong>narastająca senność, zaburzenia świadomości</strong><span style="font-weight: 400;"> czy </span><strong>napady padaczkowe</strong><span style="font-weight: 400;">.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">W teorii ścieżka diagnostyczna wydaje się przejrzysta: wywiad lekarski, odpowiednia czujność diagnostyczna i skierowanie do specjalisty. W praktyce jednak dostęp do konsultacji neurologicznej bywa ograniczony. Prof. Chrościńska-Krawczyk wskazuje na przykład poradni neurologii dziecięcej w Lublinie, gdzie </span><strong>zapisy na rok 2026 rozpoczęły się w grudniu, a już na początku stycznia wszystkie terminy na cały rok były zajęte</strong><span style="font-weight: 400;">. W sytuacji, gdy pacjent nie trafia bezpośrednio na szpitalny oddział ratunkowy, lecz próbuje przejść standardową ścieżkę ambulatoryjną, czas oczekiwania na konsultację może znacząco się wydłużyć.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Na znaczenie wczesnej diagnostyki zwraca uwagę również </span><strong>dr Michał Sutkowski</strong><span style="font-weight: 400;">, lekarz rodzinny i specjalista medycyny rodzinnej. Z jego perspektywy istotne jest wzmocnienie możliwości diagnostycznych podstawowej opieki zdrowotnej, tak </span><strong>aby lekarz rodzinny mógł szybciej kierować pacjenta na odpowiednią ścieżkę diagnostyczną</strong><span style="font-weight: 400;">. Nie chodzi przy tym o rutynowe zlecanie badań obrazowych każdemu pacjentowi z bólem głowy, lecz o stworzenie czytelnych i odpowiednio zróżnicowanych ścieżek konsultacyjnych, umożliwiających pilne skierowanie do specjalisty lub wykorzystanie narzędzi takich jak konsultacje zdalne.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Problem opóźnień diagnostycznych widoczny jest także w populacji dziecięcej. Jak wskazuje </span><strong>prof. dr hab. Dawid Larysz</strong><span style="font-weight: 400;">, neurochirurg kierujący Kliniką Chirurgii Głowy i Szyi Dzieci i Młodzieży w Olsztynie oraz pracujący w Narodowym Instytucie Onkologii w Gliwicach, </span><strong>pierwsze objawy guza mózgu bywają interpretowane jako zaburzenia neurorozwojowe lub problemy psychologiczne</strong><span style="font-weight: 400;">. </span><strong>Zanim dziecko trafi do właściwego ośrodka, może przejść przez poradnie psychologiczno-pedagogiczne z rozpoznaniami takimi jak ADHD czy zaburzenia ze spektrum autyzmu, bez wykonania badań obrazowych</strong><span style="font-weight: 400;">. Dotyczy to zwłaszcza nowotworów rozwijających się powoli, które przez dłuższy czas nie powodują jednoznacznych objawów neurologicznych.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Ekspert zwraca również uwagę na problem pojawiający się u części pacjentów po zakończeniu leczenia. Dzieci, które przeżyły chorobę nowotworową mózgu, często wchodzą w dorosłość z deficytami rozwojowymi i nadal wymagają regularnych badań kontrolnych, niekiedy wykonywanych w znieczuleniu ogólnym. W takich przypadkach pojawia się trudność organizacyjna: system opieki pediatrycznej nie obejmuje już dorosłego pacjenta, natomiast w systemie opieki dla dorosłych znalezienie ośrodka wykonującego badania diagnostyczne w znieczuleniu u osoby z zaburzeniami rozwojowymi bywa bardzo trudne. </p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: georgia, palatino, serif; color: #3d7de9;">Co naprawdę może zmienić rokowanie w glejakach</span></p>
<p></strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Na końcu pozostaje pytanie, co w przypadku glejaków mogłoby dziś oznaczać rzeczywistą zmianę jakościową w leczeniu. Z wypowiedzi specjalistów wyłania się odpowiedź stosunkowo spójna. Problem nie sprowadza się wyłącznie do liczby dostępnych leków, choć ich niedobór nadal pozostaje poważnym ograniczeniem. Nie chodzi również o pojedynczą refundację czy jedną nową technologię. Największy deficyt dotyczy powiązań między elementami systemu, które w Polsce w wielu miejscach już istnieją, ale nie zawsze tworzą spójny proces opieki.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Glejaki szczególnie wyraźnie pokazują, że nowoczesna onkologia nie opiera się wyłącznie na obecności pojedynczych wyspecjalizowanych ośrodków. Jej skuteczność zależy przede wszystkim od tego, czy pacjent – od momentu pojawienia się pierwszych objawów, przez diagnostykę, leczenie operacyjne i terapię uzupełniającą, aż po dalszą kontrolę – porusza się w systemie, który działa w sposób skoordynowany i przewidywalny.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">W tym kontekście pojawienie się nowych terapii, takich jak </span><strong>worasidenib</strong><span style="font-weight: 400;">, ma znaczenie nie tylko farmakologiczne. </span><strong>Lek ten jest postrzegany jako jeden z pierwszych przykładów terapii ukierunkowanej molekularnie, która może realnie wpłynąć na przebieg wybranych postaci glejaków.</strong><span style="font-weight: 400;"> Jednocześnie </span><strong>wielu specjalistów traktuje go jako zapowiedź szerszego kierunku rozwoju – sytuacji, w której kolejne leki celowane będą stopniowo zmieniać sposób leczenia tej grupy nowotworów.</strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Taki rozwój terapii mógłby w przyszłości przesunąć glejaki z obszaru chorób o bardzo ograniczonych możliwościach leczenia w stronę schorzeń, które można długofalowo kontrolować, wydłużając życie pacjentów i poprawiając jego jakość. Warunkiem wykorzystania tego potencjału pozostaje jednak uporządkowanie całego procesu opieki: od diagnostyki molekularnej i nowoczesnego obrazowania, przez leczenie operacyjne i terapię uzupełniającą, aż po wsparcie psychologiczne oraz długoterminowe prowadzenie chorych.</span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400;">Obecnie nie istnieje jedno rozwiązanie, które mogłoby radykalnie zmienić rokowanie w tej chorobie. Coraz więcej danych wskazuje jednak, że bez precyzyjnej diagnostyki, wyspecjalizowanych ośrodków oraz dobrze zorganizowanej ścieżki pacjenta nawet najbardziej zaawansowane technologie będą wykorzystywane zbyt późno albo tylko w ograniczonej grupie chorych.</p>
<p></span></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: 400; font-size: 8pt;">Artykuł powstał na podstawie dyskusji podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Centralnego Układu Nerwowego, Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Rzadkich oraz Parlamentarnego Zespołu ds. Onkologii pt. „Glejaki – postęp w neuroonkologii, który odmienia ludzki los”, które odbyło się 10 marca 2026 r.; źródło cytatu materiał prasowy PTOK</span></div>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://medicalpress.pl/aktualnosci/glejaki-postep-w-neuroonkologii-wreszcie-widac-ale-dla-wielu-chorych-wciaz-przychodzi-za-wolno/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
