Ręcznie malowane maski poprawiają komfort psychiczny dzieci podczas radioterapii

Opublikowane 20 lutego 2026
Ręcznie malowane maski poprawiają komfort psychiczny dzieci podczas radioterapii

Radioterapeutom z Centrum Radioterapii Nowotworów Wieku Dziecięcego Narodowego Instytutu Onkologii udaje się ograniczać znieczulenia u najmłodszych pacjentów poddawanych naświetlaniu. Powód może zaskakiwać. Nie jest nim nowy aparat ani zmiana procedur, lecz ręcznie malowana, spersonalizowana maska unieruchamiająca. Zespół obserwuje, że gdy maska przypomina ulubioną postać z bajki, zwierzątko albo ma kolory wymarzone przez małego pacjenta, napięcie wyraźnie spada. Tylko w ostatnich dniach dzięki takiemu podejściu udało się uniknąć znieczulenia u dwóch niespełna pięcioletnich chłopców, bo maska zamiast przerażać, po prostu ich zachwyciła.

Każdego roku w Polsce nowotwory rozpoznaje się u około 1300 dzieci i nastolatków, z czego część wymaga leczenia z wykorzystaniem radioterapii. Tego rodzaju terapię prowadzi w naszym kraju 13 placówek, jednak jedynym ośrodkiem w pełni przystosowanym do potrzeb najmłodszych pacjentów jest Centrum Radioterapii Nowotworów Wieku Dziecięcego działające w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie przy ul. Wawelskiej 15. To właśnie tu radioterapii poddawanych jest najwięcej dzieci w skali kraju, ponad 50 procent wszystkich przypadków. Szczególną grupę stanowią pacjenci poniżej piątego roku życia, to około 25 procent podopiecznych ośrodka. Miejsce zaprojektowano z myślą o najmłodszych, zarówno w rozumieniu sprzętu, jak i organizacji leczenia oraz podejścia do dziecka i rodziny.

Wszystko dlatego, że radioterapia u dzieci, którą mali pacjenci i specjaliści z Centrum nazywają „leczeniem promyczkami”, to procedura wymagająca ogromnej dokładności i równie dużej delikatności. Dla dziecka to nie tylko wyzwanie zdrowotne. To także stres, lęk przed nieznanym, rozłąka z rodzicem na czas zabiegu i konieczność bezwzględnego pozostawania w bezruchu w obcym otoczeniu. Właśnie dlatego leczenie onkologiczne dzieci jest jednocześnie obszarem najnowocześniejszej technologii i wyjątkowo wrażliwej opieki.

Radioterapia dziecięca, wyzwanie medyczne i emocjonalne

Radioterapia jest bezbolesna, ale wymaga powtarzalnej precyzji. Wiązka promieniowania musi trafić dokładnie tam, gdzie powinna, przy możliwie najlepszej ochronie zdrowych tkanek. Żeby było to możliwe, pozycja dziecka w trakcie każdej frakcji leczenia musi być odtwarzana z dużą dokładnością. U dorosłych współpraca zwykle jest łatwiejsza, natomiast u dzieci, zwłaszcza najmłodszych, sam widok aparatury, maski unieruchamiającej czy konieczność leżenia bez ruchu może uruchomić silny lęk.

- Radioterapia pediatryczna stwarza wyjątkowe wyzwania - mówi dr n. med. Marzanna Chojnacka, koordynująca pracę Centrum Radioterapii Nowotworów Wieku Dziecięcego NIO. Jak podkreśla, wiele dzieci, szczególnie tych młodszych, ze względu na duży niepokój towarzyszący procedurom medycznym, poddawanych jest krótkiemu znieczuleniu, co jest zgodne z praktyką na całym świecie. - Dzięki doskonałej współpracy z zespołem anestezjologicznym kierowanym przez dr n. med. Małgorzatę Symonides realizujemy radioterapię w znieczuleniu nawet u sześciu dzieci dziennie. Jesteśmy jedynym ośrodkiem w Polsce, który znieczula powyżej 20 pacjentów pediatrycznych rocznie. Proces leczenia trwa średnio od trzech do sześciu tygodni, co wiąże się z przeprowadzeniem od 15 do 30 znieczuleń u jednego dziecka - wyjaśnia dr Chojnacka.

Równocześnie rozwijane są strategie, które mają pomóc ograniczać znieczulenia, ponieważ potrzeba ich unikania jest realna i powszechna. Działania te obejmują przygotowanie psychologiczne, edukację, oswajanie procedur i techniki rozproszenia uwagi, a także tworzenie bardziej przyjaznego środowiska leczenia. Ważnym elementem takiego podejścia stają się personalizowane maski, które łączą wymóg medycznej precyzji z realnym wsparciem emocjonalnym.

- Aby zapewnić odpowiednie unieruchomienie wykonujemy specjalne maski z materiału termoplastycznego, który po podgrzaniu w kąpieli wodnej staje się miękki i elastyczny, co pozwala na idealne dopasowanie kształtu maski do leczonego obszaru ciała -  kontynuuje dr Chojnacka.

Okiełznać emocje

W Centrum Radioterapii Nowotworów Wieku Dziecięcego od wielu lat funkcjonuje dedykowany zespół techników elektroradiologii, którzy na każdym etapie przygotowania i realizacji leczenia poświęcają dzieciom czas, zapoznając je z całym procesem. Jednak przez długi czas brakowało osoby, która ozdabiałaby maski. Jak podkreślają specjaliści, pozyskanie wolontariusza było trudne ze względu na obciążenie emocjonalne wynikające z kontaktu z chorymi dziećmi. Dlatego zdecydowano o zatrudnieniu dedykowanego pracownika.

- Zatrudnienie pani Emilii dało możliwość przygotowania barwnych, wymarzonych przez dzieci unieruchomień. Obserwujemy obecnie sytuację, gdy nowo zgłaszające się dzieci wiedzą już od wcześniej leczonych pacjentów, że będą miały wykonaną kolorową maskę. Zgłaszają się z gotowym pomysłem zdobień - podsumowuje dr Marzanna Chojnacka.
Dzięki temu maska przestaje być obcym przedmiotem z przerażającej procedury, a staje się czymś osobistym, na co dziecko czeka. Zmienia się też perspektywa małego pacjenta, bo zamiast koncentrować się na tym, co nieznane, może skupić się na czymś znajomym i lubianym.

- Dzieci demonstrują mniejszy lęk, postrzegają już na początku otoczenie jako przyjazne, chętniej przyjeżdżają. Podobnie jak w innych ośrodkach na świecie, dzięki takiemu postępowaniu udaje się uniknąć znieczulenia -  wyjaśnia Emilia Rybicka.

W radioterapii dziecięcej medyczna precyzja musi iść w parze z troską o emocje pacjenta. Maski unieruchamiające pozostają niezbędne, bo zapewniają codzienną powtarzalność ułożenia ciała i bezpieczeństwo napromieniania, ale ich forma może wpływać na to, czy dziecko wejdzie w leczenie z lękiem, czy z poczuciem, że ma w nim swój mały, ale ważny udział. Ręcznie malowane maski, przygotowywane zgodnie z marzeniami małych pacjentów, zmieniają atmosferę terapii, budują zaufanie i potrafią przełożyć się na konkretne decyzje kliniczne, w tym na możliwość ograniczania znieczuleń. To przykład, że czasem skuteczne rozwiązanie w medycynie nie musi oznaczać technologicznej rewolucji, by realnie poprawić przebieg leczenia.

Źródło: NIO
Foto: NIO